Chciał przemycić ponad 300 kg kokainy. Wyrok: 12 lat więzienia

Gdański Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok skazujący Andrzeja H. pseudonim "Korek" na 12 lat więzienia. Prokurator i obrońcy odwołali się od poprzedniego wyroku. Bezskutecznie.
Obrońcy chcieli uniewinnienia, prokurator maksymalnej kary - 15 lat więzienia. Sąd jednak nie podzielił ich argumentów i uznał, że poprzedni wyrok był sprawiedliwy. Potwierdził również, że wina przestępców jest bezsporna. - O stopniu szkodliwości społecznej tego czynu nie trzeba się rozwodzić. Jest on oczywisty. Ilość twardego środka odurzającego jakim jest kokaina wystarczałaby na sporządzenie kilkuset tysięcy działek - uzasadniał sędzia Witold Kuczorski. - Oskarżeni swoim działaniem niewątpliwie chcieli stać się osobami "z górnej półki" jeżeli chodzi o przemyt środków odurzających - czytał kilkustronicowe uzasadnienie wyroku sędzia.

Obrońcy skazanych poczekają z ewentualną skargą kasacyjną na pisemne uzasadnienie wyroku.

"Korek", szef gangu mokotowskiego chciał przemycić 325 kokainy z Wenezueli. Narkotyki ukryte były na holenderskim statku "Tanja", który przypłynął do Gdyni w styczniu 2003 roku, w zbiorniku służącym do odsiarczania ropy. Miała to być partia próbna przed ogromnym transportem - gangsterzy z grupy mokotowskiej chcieli przemycić 1,5 tony kokainy.

Andrzej H. od 2004 roku przebywa w areszcie. Z zawodu jest spawaczem, wychował się na warszawskiej Pradze. Gangsterskich szlifów nabierał u boku zastrzelonego w 1999 r. w Zakopanem Andrzeja K., "Pershinga", jednego z bossów mafii pruszkowskiej. Pod wodzą "Korka" gang mokotowski wybił się w 2001 roku po rozbiciu gangu pruszkowskiego. Przestępcy napadali na ciężarówki, handlowali bronią, prali brudne pieniądze. Jednak zdaniem śledczych gang największe zyski czerpał z handlu narkotykami. Przestępcy sprowadzali heroinę i kokainę z Afganistanu, Brazylii, Peru i Boliwii, a z Polski przerzucali ją na Zachód. We własnych laboratoriach w Polsce produkowali amfetaminę. Gang rozbiło Centralne Biuro Śledcze pod koniec 2005 roku. Zatrzymano wtedy 17 osób powiązanych z "grupą mokotowską".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM