Sprawa Doroty Nieznalskiej znowu przed sądem. I tak od 8 lat

Po 8 latach procesów artystka oskarżona o obrazę uczuć religijnych została w czerwcu zeszłego roku uniewinniona, prokuratura jednak odwołała się od tego wyroku. W Gdańsku odbyła się rozprawa odwoławcza.
Prokuratorzy twierdzą, że Dorota Nieznalska wystawiając instalację "Pasja", gdzie w krzyż grecki wpisane zostały męskie genitalia działała świadomie i z chęcią wywołania ogromnego skandalu. - Pojawiły się programy radiowe, telewizyjne, artykuły prasowe, różne debaty. Nazwisko oskarżonej stało się powszechnie znane nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. I o to chodziło - argumentował prokurator Zbigniew Owsiany. W swojej mowie cofnął się także do czasów PRL-u. - Kiedy ówczesne władze walczyły z Kościołem nigdy nie doszło do takiego pohańbienia przedmiotu czci religijnej przez komunistów. Doszło do tego w Polsce niepodległej, wolnej - żali się prokurator Owsiany.

Po co wałkować to od początku?

Czy wyrok uniewinniający Dorotę Nieznalską będzie prawomocny dowiemy się 11 marca. Ani ona ani jej obrońca nie stawili się w sądzie. Wcześniej rozmawiali z dziennikarzem Gazety Wyborczej. Nieznalska: - Nie potrafię zrozumieć, dlaczego prokurator domaga się kolejnego procesu. Postępowanie, w którym zostałam uniewinniona, było przecież bardzo długie i wyjątkowo skrupulatne. Po co wałkować to od początku?

Reprezentujący ją mecenas Wojciech Cieślak wierzy, że "serial niewolnica Nieznalska nie będzie kontynuowany", bo sąd okręgowy odrzuci apelację oskarżyciela i tym samym uprawomocni się wyrok uniewinniający artystkę.



Pasja. Chodziło o chłopaków z siłowni?

Przypomnijmy, w na przełomie 2001 i 2002 roku w gdańskiej galerii Wyspa przez kilka tygodni prezentowano instalację "Pasja" autorstwa Nieznalskiej. Składał się na nią wiszący na łańcuchu metalowy krzyż, na którym autorka nakleiła fotografię męskich genitaliów oraz wyświetlany na ekranie film wideo z mężczyzną ćwiczącym na ławeczce w siłowni. 32-letnia wówczas artystka, tłumaczyła, że chce zwrócić uwagę na "chłopaków trenujących w siłowniach aż do bólu".

Już po zamknięciu wystawy, kilkoro posłów Ligi Polskich Rodzin, którzy zobaczyli fragment pracy w telewizji, zawiadomili prokuraturę. Po rocznym procesie sąd skazał Nieznalską na 120 godzin prac społecznych. Po apelacji sąd okręgowy uchylił jednak tamten wyrok. Drugi proces trwał trzy lata. Wyrok uniewinniający Nieznalską zapadł w czerwcu ub. r. - Nie ma możliwości odpowiedzi na pytanie, czy obrażone osoby obraziłyby się również, gdyby obejrzały instalację w całości i znały intencje artystki. Nie ma także dowodów, że celem autorki było obrażanie innych osób. Wszystkie zaś wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść osoby oskarżonej - uzasadniał wyrok sędzia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM