Pytlakowski o ekshumacji zwłok Olewnika: Urządzono igrzyska

Piotr Pytlakowski uważa, że ekshumacja zwłok Krzysztofa Olewnika powinna odbyć się w tajemnicy. Zdaniem dziennikarza śledczego "Polityki", ktoś uznał, że warto przeprowadzić igrzyska dla tłumów. Wznowienie śledztwa w sprawie śmierci jednego z porywaczy uważa z kolei za "rozpalania emocji".


- Sam moment wydobywania zwłok był uwieczniony setkami fotografii i dziesiątkami kamer, niemal transmitowano to przedstawienie. Jeżeli to nie jest profanowania zwłok, to ja nie wiem, jak to inaczej nazwać - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Piotr Pytlakowski, dziennikarz śledczy "Polityki", współautor książki (razem z Sylwestrem Latkowskim) "Olewnik. Śmierć za 300 tysięcy".

Zbigniew Niemczyk, zastępca szefa Prokuratury Apelacyjnej w Gdański powiedział dziś dziennikarzom, że badania "wykazały w sposób nie budzący wątpliwości, że ekshumowane zwłoki to Krzysztof Olewnik". Ekshumacja szczątków została przeprowadzona na początku stycznia za zgodą prokuratury na wniosek samej rodziny zabitego.

Rozpalanie emocji?

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski poinformował również dzisiaj, że wydał polecenie wznowienia śledztwa w sprawie śmierci Wojciecha Franiewskiego (szefa porywaczy Krzysztofa Olewnika), który popełnił samobójstwo w płockim więzieniu w czerwcu 2007 r.

Pytlakowski ocenia tę informacja jako "nową sensację". - Prokuratura w Gdańsku musi jakoś uzasadnić swoją aktywność w tej sprawie, musi pokazać, że ma jakieś wyniki. Trzeba od nowa rozpalać emocje - ocenia. Dziennikarz podejrzewa, że nowe wątki w tej sprawie to raport biegłego, który zastanawia się, skąd Franiewski miał dostęp do narkotyków i alkoholu. - Ale to pytanie stare jak świat - dlaczego w polskich więzieniach tak wielu więźniów ma dostęp do narkotyków i alkoholu - podsumowuje Pytlakowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM