Napadł na harcerzy, teraz tłumaczy, że chciał im pomóc

- Ja tylko chciałem dzieciakom pomóc - tak broni się jeden z pięciu mężczyzn, którzy napadli na harcerzy w Orchówku pod Włodawą na Lubelszczyźnie. Do lubelskiego sądu wpłynął akt oskarżenia w sprawie napadu na grupę nastolatków, którzy w czasie wakacji obozowali w lesie.
Na ławie oskarżonych zasiądzie pięcioosobowa grupa, która w lipcową noc 2009 roku zaatakowała śpiących obozowiczów. Napastnicy mieli ze sobą siekiery i deski. Ukradli harcerzom m.in. pieniądze, aparaty fotograficzne i ubrania. - Brali wszystko - mówi sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. Dlatego nie pogardzili też skórzanym pasem, apteczką czy pokrowcem na śpiwór. Jeden z napastników zagroził młodzieży, że jeśli o napadzie dowie się policja - to wszyscy zginą.

Rozbójników udało się zatrzymać. Są w areszcie. Nie wszyscy przyznają się do winy - jeden twierdzi, że owszem był na miejscu napadu, ale . pomagał dzieciom odciągając agresywnych kolegów. Jak było naprawdę? Rozstrzygnie sąd. Sprawcom grozi do 15 lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM