Po przedszkolach czas na gimnazja - tylko dla mieszkańców Bydgoszczy

Bydgoskie gimnazja tylko dla bydgoszczan. Według prezydenta Dombrowicza, to pomysł na oszczędności w budżecie miasta. Krytycy uważają, że chodzi o poparcie wyborców. Wcześniej władze Bydgoszczy zamknęły drogę do przedszkoli dzieciom, których rodzice nie są zameldowani w mieście.
Jeżeli uczniowie z ościennych miejscowości będą chcieli uczyć się w Bydgoszczy - wójt musi podpisać umowę z bydgoskim ratuszem i zapłacić za naukę. - Rachunek jest prosty. Jeżeli ja zdecydowałem się tu mieszkać w tym mieście, to mój prezydent powinien wszystko robić, żebym ja mieszkaniec tego miasta był zadowolony - mówi w rozmowie z reporterką TOK FM Marian Sajna dyrektor Wydziału Edukacji bydgoskiego ratusza.

Ale choć prezydent Konstanty Dombrowicz chce dbać o obywateli miasta - rodzice nie kryją zdziwienia. - Jeśli dziecko jest zdolne, mądre, w tej chwili zamyka mu się drogę, żeby mogło się rozwijać - mówi mieszkanka Żołędowa, której córka stara się o miejsce w gimnazjum, działającym przy bydgoskim liceum nr 6. Decyzji władz dziwią się nie tylko rodzice. W jeszcze większym szoku są wójtowie gmin.

- To od pani słyszę, że Bydgoszcz mówi nie. Wszystkie informacje, które mam na ten temat mam od dziennikarzy. Żadne oficjalne pisemne stanowisko miasta nie zostało nam przekazane - denerwuje się wójt gminy Osielsko. - Część mieszkańców Bydgoszczy posyła dzieci do naszych gimnazjów i my żadnego problemu z tego tytułu nie robimy. Tylko do gimnazjum w Osielsku chodzi 32 uczniów z Bydgoszczy. Ja naprawdę nie bardzo rozumiem w czym jest problem - dodaje.

Rekrutacja w gimnazjach zaczyna się w kwietniu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny