"Zakładamy, że chłopca zabili opiekunowie. Ktoś chce coś ukryć"

- Pierwsza wersja śledztwa zakłada, że to były działania przestępcze. Zakładamy, ze opiekunowie pobili to dziecko, bo nie mamy żadnego zgłoszenia o zaginięciu - mówi o odnalezionym w stawie pod Cieszynem 3-latku komendant główny policji Andrzej Matejuk.
- Z reguły w takich przypadkach po kilku minutach, godzinach, najwyżej po dobie, opiekun albo rodzice zgłaszają zaginięcie dziecka. To nas bardzo dziwi, że tak się nie stało - mówi szef policji w RMF FM. Jego zdaniem właśnie to wskazuje na to, że "ktoś coś ukrywa". - Nie mamy zgłoszenia, ani nie jesteśmy w stanie ustalić tożsamości. Jestem jednak przekonany, że po publikacji zdjęcia uda nam się ustalić tożsamość malca - mówił generał.

Zakładany bieg wydarzeń jest taki: opiekun dziecka pobił je na śmierć, a zwłoki utopił w stawie.

Dodał, że jego podwładni współpracują w tej sprawie z czeską policją (dopuszczając możliwość, że 3-latek nie był Polakiem), a nawet Interpolem. - Czekamy na przełom - mówi Matejuk.

Pływające w stawie zwłoki prawdopodobnie trzyletniego dziecka zauważyli w piątek po południu dwaj nastolatkowie przechodzący w pobliżu. Poinformowali oni rodziców, a ci - policję. Wstępne oględziny po wydobyciu ciała z wody wskazały, że nie było ono tam zbyt długo.

Policjanci sprawdzili zarówno polskie, jak i czeskie bazy danych, jednak nigdzie nie ma informacji na temat trwających poszukiwań takiego dziecka. Chłopiec ma z wyglądu od dwóch do pięciu lat, wzrost ok. 100 cm, szczupłą budowę ciała, pociągłą twarz, wysokie czoło, usta średniej wielkości, bladą cerę, włosy krótkie proste blond, uszy duże przylegające, nos mały, oczy koloru niebieskiego, uzębienie pełne.

Od opublikowania wczoraj przez policję zdjęcia zamordowanego w mediach odebrano kilkadziesiąt zgłoszeń w tej sprawie. - Jest wiele informacji ze Śląska, ale też z Poznania. Pojawiła się hipoteza, że dziecko pochodzi z Norwegii - mówi dyżurny cieszyńskiej policji. Serwer strony internetowej tej jednostki ledwo nadążają z obciążeniem, z powodu liczby osób które szukają tam informacji o dziecku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM