Zakaz wyprowadzania psów. Bo studenci chcą się opalać

Studenci z Lublina, a przynajmniej ich część, żądają wprowadzenia zakazu wyprowadzania psów na miasteczku akademickim. Chodzi głównie o teren za akademikiem Ikar.
Rada osiedla akademickiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej twierdzi, że dostała sygnały od samych studentów: że psy brudzą, że to spory problem i czas z tym skończyć. - Wiąże się to z tym, że w ciepłe miesiące studenci lubią sobie wychodzić z kocykiem, poopalać się, a psie odchody znacznie obniżają komfort wypoczywania - przekonuje Krzysztof Jakubowski, przewodniczący rady osiedla akademickiego UMCS.

Nie wiadomo, ile było sygnałów od studentów. Wiadomo natomiast, że rada potraktowała temat poważnie i oficjalnie wystąpiła do kierownictwa administracji osiedla, by wprowadzić zakaz wyprowadzania psów. Na terenach zielonych przy akademikach niebawem ma się pojawić siedem tabliczek informujących o zakazie.

Co na to sami studenci?

- Nie rozumiem, w czym problem. Nie widzę tu psich kup - mówi Tomek mieszkający w akademiku student politologii. - Ten pomysł jest bez sensu. Aż takiego brudu tutaj nie dostrzegamy, żeby trzeba było aż wprowadzać zakazy - dodają Katarzyna i Ania z pedagogiki.

Kto może wyprowadzać psy na trawniki koło akademików? Na pewno nie studenci, bo psów w domach studenckich nie trzymają. - Mówi o tym regulamin. Kiedyś pozwalaliśmy trzymać psy ze względu na specyfikę naszej uczelni i np. studentów weterynarii, ale teraz jest całkowity zakaz - informuje Krystyna Sajewicz, kierownik administracji osiedla Uniwersytetu Przyrodniczego.

Na terenach wokół akademików mogą się pojawiać mieszkańcy okolicznych budynków i domków jednorodzinnych. - Ale naprawdę są to pojedyncze osoby - mówi Krzysztof, mieszkaniec jednego z akademików.

Straż Miejska informuje: tabliczki o zakazie wyprowadzania psów mają charakter jedynie informacyjny. Nie stanowią przepisów prawa. Za złamanie takiego zakazu nikt i tak nie wypisze mandatu.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny