"Plotki nie dają podstaw do działania", "Uwaga na syndrom zielonogórski". Seksuolodzy ws. Gapika

Czy środowisko psychoterapeutów wiedziało o nadużyciach prof. Lechosława Gapika w terapii pacjentów? Wiadomo, że sygnały o tym pojawiały się od lat - do prokuratury trafiło nawet zawiadomienie o wykorzystywanie seksualne 15-letniej pacjentki. Ale jak podkreśla w rozmowie z TOK FM w-ce prezes PTS, na temat terapii Gapika docierały do niej tylko plotki. Z kolei profesor Lew-Starowicz przestrzega przed "syndromem zielonogórskim".
Kilka lat temu doniesienie, które dotarło do prokuratury podpisał prof. Andrzej Rajewski, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Jak mówił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", "prof. Gapik bawił się z pacjentką w doktora". Ale śledczy nie zajęli się sprawą, bo doniesienie wycofali rodzice dziewczyny po tym, gdy dowiedzieli, jak będzie wyglądało postępowanie prokuratorskie.

"Plotki nie dają podstaw do działania"

- Jak dziś czytałam, co powiedział prof. Rajewski, to to nadaje inny wymiar sprawie - przyznała w rozmowie z Ewą Wanat prof. Maria Beisert, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.



Jak mówiła prof. Beisert w programie TOK FM "Subiektyw", wcześniej docierały do niej jedynie plotki na temat metod stosowanych przez prof. Gapika. - Dlatego bardzo wyraźną uwagę poświęcałam temu, że można działać tylko w oparciu o informacje. Bo plotka jest rzeczą, której nie można dawać posłuchu. A zwłaszcza w takiej wersji, w jakiej te plotki krążyły: bez wskazania źródła, bez wskazania sposobów. To zbyt mało znaczące podstawy, żeby dać podstawę do działania - wyjaśniała.

Ale nawet takie plotki nie docierały do jednego z najbardziej znanych polskich seksuologów - prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza. - Bo gdyby docierały, to przecież mamy zebrania - byłaby o tym rozmowa, jakieś postępowanie wszczęte - powiedział w Komentarzach Radia TOK FM.

"Syndrom zielonogórski"

Po ujawnieniu afery z molestowaniem w "Uwadze TVN" pojawiło się kolejne relacje kobiet, które utrzymują, że były ofiarami metod profesora Gapika. Tydzień temu do Radia TOK FM zadzwoniła pani Agata z Poznania. Rok temu zgłosiła się po pomoc do prof. Gapika. - Byłam na trzech wizytach. Na czwartą już nie poszłam. Wyglądało to dokładnie tak, jak było opisane na portalu. Byłam wprowadzona w taki stan, trans... W głowie kłębiły się myśli, czy tak to powinno wyglądać, że wkłada mi rękę za bluzkę, dotyka piersi, podciąga spódnicę, przytula. Byłam świadoma, ale nie mogłam nic zrobić. Czułam, że nie mogę się sprzeciwić - opowiada. - O żadnym pytaniu o zgodę, o podpisaniu czegokolwiek nie było mowy - mówiła.

Jednak profesor Starowicz apeluje, żeby w sprawie prof. Lechosława Gapika "zachować trochę ostrożności". - Chciałbym bardzo uczulić na to, co było syndromem Zielonej Góry. Zgłaszały się kobiety, które mówiły, że zostały zgwałcone. Trzeba zachować trochę ostrożności - mówił.



Zapytany o informacje na temat 15-letniej pacjentki prof. Gapika przyznał: - Jestem głęboko zaskoczony. Do tej pory była mowa tylko o dorosłych kobietach.

Jak zapowiedział prof. Lew-Starowicz w przyszłym tygodniu sprawą seksuologa z Poznania zajmą się władze Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. - W ubiegłym tygodniu zarząd podjął decyzję "na szybko". Teraz trzeba zastanowić się nad długofalowymi działaniami.

Sprawą zajmie się też Sąd Koleżeński Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, którego członkiem jest seksuolog z Poznania. Kiedy dokładnie - na razie nie wiadomo. - Zakładam, że niebawem - powiedziała przewodnicząca PTP dr Małgorzata Toeplitz-Winiewska. Jak mówiła w rozmowie z Ewą Wanat, usunięcie kogoś z szeregów stowarzyszenia, to najwyższa kara, jaką można wymierzyć.

- W czasie ostatniej kadencji sądu koleżeńskiego wpłynęło 109 skarg, ale mogliśmy zająć się tylko 33. Bo cała reszta dotyczyła osób, które nie są naszymi członkami - przyznała szefowa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Zgłoszenie przestępstwa i pomoc dla ofiar

Po ujawnieniu przez program "Uwaga" TVN metod stosowanych przez prof. Lechosława Gapika do poznańskiej prokuratury zgłosiły się trzy kobiety. To byłe pacjentki, które zarzucają mu wykorzystywanie seksualne.

Ofiary mogą się zgłaszać do prok. Magdaleny Woźniak (tel. 601 885 25 25). Osoby, które czują się pokrzywdzone przez poznańskiego seksuologa mogą złożyć pisemne doniesienie do prokuratury. Takie pismo powinno zawierać: wskazanie osoby zawiadamiającej wraz z adresem zamieszkania, podanie miejsca i czasu popełnienia czyny oraz możliwie dokładniejszy opis zdarzenia; wskazanie ewentualnych świadków. Pismo powinno być opatrzone datą i podpisane. Przesłać je należy do Prokuratury Rejonowej Poznań-Nowe Miasto, ul. Solna 10; 61-736 Poznań.

W Poznaniu można uzyskać też pomoc psychologiczną. Działa grupa wsparcia kobiet molestowanych przy ośrodku psychoterapii "Sedno" (tam jest psycholożka specjalizująca się w terapii kobietom molestowanym) - tel. 666 283 283 i adres mejlowy - molestowanie@gmail.com

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM