Dom już prawie przygotowany: Sebastian spędzi święta z rodzicami

Trwa ostatnie wykańczanie ścian i docinanie paneli. Dom w Bystrzycy Nowej pod Lublinem czeka na 11-letniego Sebastiana. Chłopiec kilka tygodni temu trafił do Domu Dziecka, bo w mieszkaniu było zimno i brudno, a jego rodzice są chorzy. Mimo wielkiej miłości, nie radzili sobie z codziennością.
Rodzina boi się świąt

Ojciec Sebastiana przyznaje, że boi się tych świąt. Nie chce, by rodzina musiała je spędzać w blasku fleszy. - Chciałem zaapelować i poprosić, by media na święta dały nam spokój. To są rodzinne święta. Dziecko źle znosi najazd mediów, telewizji czy fotografów z gazet - mówi ojciec chłopca.

W tej chwili Sebastian jest u babci (ze strony mamy); przyjedzie do rodziców bezpośrednio na święta. Już wiadomo, że pójdzie z dziadkiem do kościoła ze święconką. - Tak jak co roku, to już tradycja, że chodzi z dziadkiem - mówi Dariusz Kita, tata Sebastiana.

Święta mają być normalne, rodzinne. Na pewno niczego nie zabraknie. Pomogli m.in. myśliwi. - Przywieźliśmy trwałą żywność czyli ryż, makaron, dżemy, konserwy. Ale też ziemniaki i jabłka. A przede wszystkim świeże wędliny na święta, do święconki i na wielkanocny stół - mówi Waldemar Giza z koła łowieckiego nr 54. Łowczy deklarują, że będą pomagać stale. Jak mówią, nie chodzi o to, by za jednym razem nawieźć nie wiadomo ile jedzenia, ale o to, by dowozić żywność systematycznie.

Dom po remoncie

Dom jest nie do poznania; jest ocieplony i otynkowany. W oknach nie ma dykt, jak było wcześniej. Są nowe okna i nowe drzwi. Co więcej, do tej pory używany był tylko jeden pokój, teraz wykończone są dwa pokoje, w tym jeden dla Sebastiana. W czwartek w pokoju chłopca była kładziona podłoga, w piątek mają przyjechać nowe meble. - Wszystko dzięki ludziom dobrej woli. Teraz już jest zupełnie inaczej. Bardzo dziękuję - mówi pan Dariusz.

W domu nie ma już starego pieca; zastąpił go nowy, do którego podłączone są kaloryfery, by ogrzewały cały dom. Do tej pory takiej możliwości nie było, bo ogrzewanie było tylko w jednym pomieszczeniu. Na remont czeka jeszcze kuchnia i korytarz. Nie ma też łazienki, ale to tylko kwestia czasu. Część rzeczy już jest kupiona, m.in. terakota. Remont domu do tej pory koordynował proboszcz z miejscowej parafii - teraz ma pomóc gmina.

11-letni Sebastian na razie spędzi w domu tylko święta. O tym, kiedy wróci do rodziców na stałe zdecyduje sąd. Najbliższe posiedzenie 13 kwietnia.

DOSTĘP PREMIUM