"Poskładamy gazety, zwiną się kramiki ze zniczami. I co dalej?". Jak przeżywacie żałobę?

"Oto jedzie kondukt żałobny z trumną, tylko czy ktoś jeszcze pamięta, że w środku jest Człowiek, ciało tego konkretnego człowieka? Jak wyglądał, gdy się budził rano? Jaką kawę pił? Co go śmieszyło?". "Gdy jednak pochowają Wielkich, a my otrzemy łzy, czy będzie nas stać na odrobinę cierpliwości wobec siebie?". Jak przeżywacie żałobę? Oto maile od naszych słuchaczy i czytelników.
Jak dzieci przeżywają żałobę? [Forum Gazeta.pl]

Katarzyna Klich, nauczyciel akademicki:

"Trudno w obecnym tygodniu wyrażać opinie, jeśli świadomie i nie tylko na poziomie emocjonalnym chcę uczestniczyć w tej narodowej tragedii. Analizując ją, łatwo jest skazać się na odrzucenie przez 'Ludzi Smutku i Żalu'. Trudno polemizować z żalem. Tylko, czy z żalem rzeczywiście?

Czyim żalem, jeśli żalem. Jest w nas jakaś ludzka przyjemność, upodobanie w podglądaniu i obserwowaniu ocieranych łez, wykrzywionej w bólu, twarzy córki Państwa Kaczyńskich. Młodzi ludzie biegną ze sztandarem na pogrzeb, pełni radości i uduchowienia, oto biorą udział w czymś na prawdę ważnym. Znów jesteśmy tacy wyjątkowi, bo gdy nas spotykają cierpienia, to tak się potrafimy jednoczyć. Gdy jednak pochowają Wielkich, a my otrzemy łzy, czy będzie nas stać na odrobinę cierpliwości wobec siebie? Wobec kasjerek pracujących w niedzielne przedpołudnie, pielęgniarek wstających o piątej? Była sobota, robiłam zakupy na targu. Słucham rozmowy Pani Pończoszarki i zaprzyjaźnionej klientki na temat żałoby. Pada ciche zdanie, ile można? No właśnie, czy mówi to człowiek wrażliwy na tragedię, czy niewrażliwy? Czym jest wrażliwość na zło? Czy jest odruchem 'łzawienia'? Czy milczeniem czy śpiewem w obliczu tragedii - jak mówił Jan Góra w niedzielnym kazaniu. A może to jest tak, że ludzie właśnie wrażliwi, przeżywający, tak w nich się przelewa ta ludzka krzywda, strata, że nie chcą z tego czynić teatru, a jedynie rodzinom ofiar pozostawić prawo do bólu, bo to ich prawo i ważny obowiązek.

Gdy ktoś odchodzi, gdy Twojemu przyjacielowi odchodzi ktoś bliski, czy krzyczysz i szlochasz bardziej niż on, czy prowadzisz dyskusje? Czy może jednak, cicho słuchasz, milczysz, towarzyszysz w 'Spacerze tak Krzyczącego Zmierzchu' Idę św. Marcinem, i słyszę głos Tuska, czyżby przyjechał? Nie, to ta wspaniała technika, widzę telebim, krzesła, grupę ludzi zasłuchanych. Na poboczu, na noszach przeciągają się młode, uśmiechnięte ratowniczki, wiosennie przekomarzając się z kolegami. No tak, pomimo wszystko wiosna przecież. W Plazie natomiast ogromna wyprzedaż, kobiety szaleją na zakupach, sprzedawczynie cieszą się, że w niedziele wolne. Tylko w tramwaju jakieś rozmowy o sarkofagu i kamieniu wspaniałym, i jakoś na myśl mi przychodzi ta mała drewniana trumienka Papieża. Wspaniale jest czuć się potrzebnym, brać udział w wielkim widowisku. Przechodnie i Gapie wychylają się lekko w prawo, poruszając się jak domino, robią zdjęcia telefonem komórkowym. Oto jedzie kondukt żałobny z trumną, tylko czy ktoś jeszcze pamięta, że w środku jest Człowiek, ciało tego konkretnego człowieka? Tylko jak wyglądał ten człowiek, gdy się budził rano, jaką kawę pił, co go śmieszyło, jaki gest wykonywał gdy się zdenerwował? Kto z nas to wie, co wiemy o Nim. Rodzice mówią dzieciom, przyprowadziłem je, bo dzieje się coś ważnego, oto lekcja historii, będą pamiętać, takie wydarzenie. Wspaniałe widowisko, teatr postaci wykreowanych perfekcyjnie, a potem poskłada się zakupione na pamiątkę gazety, złoży się kramiki ze zniczami, a strażnicy przestaną ścigać tych, co parę groszy na plakietkach czy kokardach próbują zarobić. Tylko jeszcze Pani Marta Kaczyńska będzie musiała ogarnąć puste mieszkanie, poskładać Ich ubranie, przeczytać kolejny raz ten ostatni sms który jej wysłali... no i wtedy będzie z tym sama, a my gdzie będziemy? W każdej tragedii istnieje potrzeba odnalezienia jej sensu, zazwyczaj ten sens odnajduje się na polu indywidualnym. Może, jednak przydałoby się spojrzeć na siebie wobec tego wydarzenia nieco krytyczniejszym okiem, zadać sobie fundamentalne pytania o sens istnienia, posłuchać głębszej w wymowie muzyki, obcować ze sztuką na która tak narzekamy i której nie rozumiemy."

Anna Michala:

"Całkowicie zgadzam się z opinią prof. Wiesława Godzica, który dziś na antenie Radia TOK FM skrytykował media za przekaz o żałobie. Brakowało mi w telewizji rozmów z psychologami, etykami, socjologami na temat przeżywania żałoby. Epatowanie zdjęciami sprzed Pałacu Prezydenckiego i 'wzruszające' rozmowy z politykami wzbudziły u mnie wręcz agresję. Przecież tam zginęło dużo ludzi anonimowych. O nich też trzeba rozmawiać. Wasze radio 'dało radę' (z małymi wyjątkami). Rozmowy z komentatorami i specjalistami z różnych dziedzin dają dużo więcej niż wspomnienia polityków. Obawiam się, że po okresie żałoby u polityków wyzwoli się agresja, z którą ja - anonimowa słuchaczka - nie mogę sobie poradzić. Dlaczego w telewizji nie podano wiadomości o trzęsieniu ziemi w Chinach. Tyle ofiar. Rodzinom tych ofiar też trzeba współczuć."

Anna z Warszawy:

"Pozwalam sobie przekazać Państwu moją propozycję. Może kogoś ona zainteresuje. Pod wpływem wydarzeń ostatniego tygodnia odkryłam w sobie olbrzymi pokłady szacunku do państwa, w którym żyję, wcześniej nie zawsze przeze mnie docenianego. Nagle uświadomiłam sobie, jak bardzo identyfikuję się z tym państwem i jego demokratycznie wybranymi władzami. W 1989 roku miałam 8 lat. Niewiele pamiętam z okresu PRL-u, ale dobrze pamiętam, że tamto państwo nie było "nasze". Polska po 1989 roku nie jest miejscem miodem i mlekiem płynącym, wiele w niej niesprawiedliwości społecznej, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to nasze państwo. Państwo, o losach którego mamy prawo decydować, w którym nikt nie odbiera nam głosu.

Zainspirowały mnie wycieczki młodzieży izraelskiej w Polsce. Może powinniśmy utworzyć program powszechnych wycieczek szkolnych do Katynia i Smoleńska. Nie chodzi o przymus czy obowiązek, ale żeby taka możliwość stała się ogólnie dostępna młodzieży licealnej. W moim zamyśle celem takich wycieczek byłoby oddanie hołdu Polakom, którzy tam zginęli w 1940 roku i tym, którzy zginęli w 2010 w drodze na uroczystości upamiętniające tę zbrodnię, lecz moja propozycja nie ogranicza się do tego. Prawdziwą wartością byłyby spotkania z Rosjanami i ich kulturą, które służyłyby prawdziwemu pojednaniu między naszymi obywatelami.

Dla mnie zbrodnia katyńska jest przerażającym wydarzeniem historycznym w dziejach naszego narodu, ale również i całego świata, która nie powinna się powtórzyć na żadnej ziemi, polskiej, rosyjskiej, czy jakiejkolwiek innej. Pamięć o Katyniu jest w moim przekonaniu konieczna z punktu widzenia walki o praw człowieka na całym świecie. Wierzę, że tak jak Polacy i Niemcy potrafią od lat mieć przyjazne stosunki na różnych płaszczyznach, podobnie za kilka lat nie będziemy obawiali się stosunków z Rosjanami. Wiele było i jest kontrowersji wobec prowadzonej w naszym kraju polityki historycznej. Sama nie byłam do tej pory jej zwolenniczką. Ostatnie dni pokazały jednak, że nikt od niej nie ucieknie. Wspólne dzieje, nawet te najtrudniejsze, mogą służyć tworzeniu wspólnej pokojowej przyszłości. Serdecznie pozdrawiam, Anna"

Czekamy na Wasze maile: kontakt_tokfm@agora.pl

DOSTĘP PREMIUM