Gdańsk: samoloty stoją. Autobusy i promy pękają w szwach

Biura podróży, promy i kolej przeżywają oblężenie. Tysiące ludzi, którym lotnicze plany pokrzyżowała chmura wulkanicznego pyłu próbuje realizować swoje plany i wydostać się z Polski wszelkimi możliwymi sposobami.
Najpopularniejsza wydaje się być podróż pociągiem. Punkty informacyjne przyznają, że już dawno nie było tylu pytań o zagraniczne kursy: są chętni na kursy do Hiszpanii, Portugalii, Włoch; biletów na niektóre pociągi już nie ma - rozkłada ręce kasjerka.

- Mamy wyraźnie więcej pasażerów - mówi rzeczniczka Stena Line Agnieszka Zembrzycka - przychodzą do nas z plecakami, walizkami i pytaniem "czy znajdzie się wolne miejsce". Są bardzo zdeterminowani, niektórzy już dawno powinni być w Szwecji - dodaje - nawet na statku, którym zazwyczaj pływają ciężarówki mieliśmy mnóstwo pieszych w garniturach z charakterystycznymi lotniczymi walizkami na kółkach. W ten weekend nie udało nam się pomieścić wszystkich chętnych - przyznaje - mieliśmy zapytania o wolne miejsca od 25 grup, które miały lecieć do Szwecji na kontrakty zawodowe.

Przez dwie godziny obsłużyliśmy tyle osób ile czasami w ciągu całego dnia - przekonuje właściciel jednego z gdyńskich biur podróży - a telefonów miałem już chyba z pięćdziesiąt. Rano natężenia pracy nie wytrzymywały systemy rezerwacji - dodaje - najwięcej osób chce jechać na wyspy brytyjskie. Sporo osób pyta też jak wrócić do kraju z zagranicy.

Pojadę autobusem - rozkłada ręce niedoszła pasażerka lotu z Gdańska do Londynu i śmieje się nerwowo - 24 godziny... Musiałam dzwonić do moich pracodawców, brać wolny dzień - opowiada - no i koszty są o wiele większe, miałam bilet na tanie linie za 20 funtów, teraz za autobus musze zapłacić 400 złotych.

Organizowałem dziś pewnej pani wyprawę do Antwerpii - podaje kolejny przykład pracownik biura podróży - musi tam być jutro rano, dziś o świcie pojechała autobusem do Bydgoszczy, tam musi złapać kolejny autobus i po 30 godzinach będzie na miejscu... I była zadowolona, ze się tam w ogóle dostanie - zastrzega - bo nie ma żadnych innych możliwości.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM