Wyleciał w środę z Montrealu, do Polski dotarł w poniedziałek wieczorem. "Wszyscy byli zdenerwowani"

- Wyleciałem z Montrealu w środę wieczorem i już wtedy załoga samolotu poinformowała o problemach z chmurą nad Europą - mówił na antenie TOK FM Radosław Zaleski. - Do Warszawy dotarłem wczoraj wieczorem. W Londynie spędziłem cztery dni. Stamtąd wróciłem autokarem. Cały pobyt w Wielkiej Brytanii spędziłem biegając za transportem do Warszawy.
"Na Heathrow zobaczyłem największą kolejkę w moim życiu"

- Przede wszystkim trzeba mieć dużo gotówki i pieniędzy na koncie. To truizm, ale warto poprosić rodzinę i przyjaciół o pomoc, bo pieniądze naprawdę szybko się rozchodzą - mówił w audycji OFFCzarek Radosław Zaleski. - Rezerwowałem bilety na autokary, pociągi i na samoloty. Te rezerwacje były odwoływane, ale na zwrot pieniędzy trzeba czekać, w związku z czym w pewnym momencie pojawił się problem - mówił.

- Kiedy wysiadłem z samolotu w Londynie i poszedłem po bagaż, minęło pięć godzin zanim go dostałem. Wjechałem na hol główny Heathrow i zobaczyłem chyba największą kolejkę w moim życiu. Uznałem, że nie ma sensu czekać i załatwiać tam cokolwiek. Nie dało się też zadzwonić na infolinię, bo po prostu nie działała - mówił gość TOK FM.

"Rezerwacja była realizowana, pieniądze z konta schodziły, ale biletu nie było"

- Najpierw rezerwacje robiłem przez internet na pociąg do Paryża. Wszystko dobrze szło, pieniądze zeszły z konta, ale zaraz potem okazywało się, że biletu nie ma - mówił Zaleski. - Udało mi się jakoś tam dodzwonić i dowiedzieć, że transport został odwołany. Podobnie było z autokarami: przy pierwszym telefonie wszystko było w porządku, ale jak drugi raz chciałem potwierdzić odbiór biletu, to otrzymywałem informację, że dla mnie biletu zabrakło i że będzie jakiś zwrot kosztów - dodał.

- Miałem ogromną pomoc z Polski. Spałem u znajomego w Londynie. Samodzielnie trudno byłoby cokolwiek załatwić. W przypadku kryzysu widać, że tam instytucje nie dają rady - mówił Radosław Zaleski. - Dużo czasu spędzałem jeżdżąc po dworcach i starając się cokolwiek załatwić. To trudne, bo wszystkie miejsca w pociągach są już wykupione przez lotniska i biura podróży. Na linie autokarowe cudem udało mi się kupić, ale na pociąg do Paryża bilety były wykupione już do czwartku. Warto prosić kogoś z Polski, żeby dzwonił w naszym imieniu i starał się załatwić transport.

Kierowcy autokarów do Warszawy robią dodatkowe kursy

Gość audycji OFFCzarek podkreślał, że najlepiej korzystać z gotówki i wszystko potwierdzać telefonicznie lub osobiście. - Wszystkie informacje, że podróż będzie refundowana przez linie lotnicze, mogą być prawdą, ale na pewno będzie to długo trwało. W końcu udało mi się złapać transport do Polski.

Podróż Radosława Zaleskiego do Warszawy trwała ponad 30 godzin. - Wszyscy w autokarze byli poddenerwowani. Sami kierowcy byli zdenerwowani, bo robili bardzo dużo dodatkowych kursów, przy czym zachowywali się bardzo profesjonalnie i zmieniali się często. Jak już dojechaliśmy do Warszawy, to słyszałem rozmowę o ich kolejnym kursie następnego dnia o 4 rano. Nie wiem, czy w takim wypadku udaje im się wypocząć.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM