Przemówienie Bronisława Komorowskiego podczas pogrzebu Krzysztofa Putry

Publikujemy przemówienie Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego podczas mszy św. pogrzebowej Wicemarszałka Sejmu RP Krzysztofa Putry - 20 kwietnia 2010 r., Katedra pw. Wniebowzięcia NMP w Białymstoku
Chciałbym skierować wyrazy współczucia do najbliższych Krzysztofa Putry. Do jego żony, do dzieci, do całej rodziny, tak licznej rodziny, tak wspaniałej rodziny. Chciałbym skierować też wyrazy współczucia do środowiska politycznego, w którym Krzysztof Putra działał, w którym był tak ważną osobą. Kieruję wyrazy mego współczucia do Prawa i Sprawiedliwości, do wszystkich działaczy szczebla centralnego, jak i szczebla regionalnego, tutaj na Podlasiu. To strata ogromna. Kieruję swoje wyrazy współczucia także do wszystkich innych instytucji, które utraciły ważnego człowieka, ważnego działacza. W Sejmie pożegnaliśmy naszych kolegów z wszystkich ugrupowań parlamentarnych. Pożegnaliśmy także dwóch wicemarszałków Sejmu i jednego byłego marszałka. Swoje wyrazy współczucia kieruję także do społeczności Białegostoku i całego Podlasia bo przecież to ogromna strata, strata bojownika o sprawy ważne, istotne dla wszystkich: dla Białegostoku, dla całego regionu.

Polityka, proszę Państwa, na ogół ludzi dzieli, ale w związku z tym, że chciałem też parę słów powiedzieć o moich relacjach z Krzysztofem Putrą, musze powiedzieć, że w tym wypadku polityka pozwoliła mi spotkać Krzysztofa Putrę. Tak, poprzez politykę mogliśmy się odnaleźć także jako ludzie. Być może także polubić, być może łatwiej zrozumieć. Być może decydowały o tym wspólne korzenie Solidarnościowe, patrzę na przewodniczącego Śniadka, jestem pewien, że to rozumie. Być może decydowały wspólne tradycje rodzinne patriotyzmu trochę kresowego, tradycji Armii Krajowej, być może ten szczególny nastrój, który cząstka jest i opieka Matki Boskiej Ostrobramskiej, obecnej tutaj w Katedrze, dziedzictw czasów, kiedy moje Wilno i Krzysztofa Białystok był w ramach tej samej archidiecezji. Być może zadecydował fakt ojcostwa w wielodzietnych rodzinach, u Krzysztofa ośmioro dzieci. Panie Boże u mnie pięcioro. A być może rzeczy tak z pozoru drobne jak i może te wąsy, trochę staromodne, trochę niemodne, trochę dziwaczne, ale jakieś bardzo polskie. U Krzysztofa sumiaste, ciemne; u mnie już lekko posiwiałe.

Wiele było spraw, które powodowało, że gdzieś czuliśmy pewną bliskość. Dzisiaj chciałem powiedzieć, że żałuję każdego dnia, każdej niewykorzystanej okazji kiedy można było się jeszcze poczuć bliżej. Wiele razy z Krzysztofem umawialiśmy się na to, że się spotkamy trochę poza polityką. Tu na Podlasiu, tu na Suwalszczyźnie, gdzie on się urodził, którą ja kocham z tysiąca innych powodów. Umawialiśmy się wielokrotnie na spotkanie rodzinne przy ognisku bez wielkich słów politycznych. Nigdy się nie udało tego zrobić. Bardzo, bardzo tego żałuję. Pamiętam taką scenę sprzed nieodległego czasu kiedy po okresie Świąt Bożego Narodzenia spotkaliśmy się na pierwszym posiedzeniu Prezydium Sejmu. O czym rozmawiają wojownicy kiedy mogą odłożyć miecze, kiedy mogą odłożyć tarcze, kiedy przestaje ich dzielić konkurencja i walka? O czym rozmawiają wojownicy, którzy są jednocześnie ojcami wielkich rodzin? Rozmawiają o dzieciach. Pamiętam taką opowieść Krzysztofa, który mówi o tym jak mu najmłodszy syn - Paweł - składał życzenia, mówiąc - "Tato abyś miał wiele siły". Normalną jest rzeczą, że synowie tak myślą o swoich ojcach. Że im jest potrzebna siła. Myślę, że dzisiaj Krzysztof chciałby abyśmy wszyscy Pawłowi, całej rodzinie, wszystkim synom i córkom, żonie przede wszystkim, życzyli i użyczyli trochę siły także poprzez współczucie i deklarację pomocy.

A w związku z tym, że piękny tytuł marszałka nas łączy - ten piękny staropolski tytuł, który się trochę kojarzy z czasami pierwszej Rzeczpospolitej, a trochę z wojskiem, chciałbym Ci Krzysztofie zadedykować wspomnienie i opowieść mojego własnego ojca, żołnierza Armii Krajowej z Wileńszczyzny, który opowiadał o tym, że gdy ginął ich kolega, gdy oni go chowali gdzieś w lesie, gdzieś pod wsią, stawali wkoło trumny i śpiewali znaną piosenkę żołnierską. Śpiewali "śpij kolego w ciemnym grobie, śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie". Niech się Polska przyśni Tobie Krzysztofie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM