"Historia lotnictwa pisana jest krwią" - Tomasz Hypki w TOK FM

- Określenie kierunku, w którym toczy się śledztwo, było najważniejszym elementem konferencji prokuratorów. Komisja nie może wykluczyć żadnej możliwości, bo zawsze mogą pojawić się jakieś nowe fakty - mówił na antenie TOK FM Tomasz Hypki ze "Skrzydlatej Polski". - Historia lotnictwa pisana jest krwią. To właśnie na podstawie wypadków udoskonala się technologie i konstrukcje samolotów.
- Myślę, że Rosjanie powiedzą nam wszystko. Z tego co rozmawiałem z ludźmi mającymi cokolwiek wspólnego z tym śledztwem, wnoszę, że otwartość Rosjan jest ogromna - mówił gość Popołudnia Radia TOK FM, Tomasz Hypki. - Wydaje mi się, że Rosjanom bardzo zależy żeby wyjaśnić tę sprawę, chociażby z powodu tych wszystkich teorii spiskowych. Strona polska powinna prowadzić swoje śledztwo i patrzeć Rosjanom na ręce.

"Samolot nie miał prawa lądować w takich warunkach"

Według Hypkiego podstawowym problemem było słabe przygotowanie techniczne: - Gdyby to było znakomite lotnisko, świetnie przygotowane, nowszy samolot i sami piloci znacznie bardziej doświadczeni, to nie byłoby problemu - mówił. - Oczywiście może się zdarzyć, że jakiś nieoczekiwany fakt wyjdzie na jaw w czasie śledztwa. Nie wyciągnięto tu konsekwencji z tragedii samolotu CASA i mamy teraz powtórzenie tamtej sytuacji.

Komentując słowa, które padły na konferencji prokuratorów, Hypki mówił: - Nie powinny padać stwierdzenia czy jakieś teorie spiskowe są prawdziwe czy nie. Na przykład można przytoczyć tezę, że nastąpiło oblodzenie, bo były do tego warunki. Jestem inżynierem lotniczym i uważam, że pewne rzeczy wiadomo: w tych warunkach i z tymi pasażerami samolot nie powinien lądować.

Lot prezydenta odbywał się jako lot wojskowy

- Rosjanie mogli zamknąć lotnisko w dowolnym momencie, ale wiadomo jaka była atmosfera. W takiej sytuacji zawsze decyzję podejmuje dowódca samolotu - mówił Tomasz Hypki. - Jeżeli byłaby taka pogoda, że żaden samolot nie może lądować, to lotnisko się zamyka. Podstawą oceny są chmury i widzialność pozioma. Różne są parametry bezpiecznego lądowania dla różnych samolotów. Zależy to od konfiguracji lotniska i samolotu, przy czym wiele procedur jest niejawnych - mówił gość Popołudnia Radia TOK FM. - Samolot prezydenta był samolotem wojskowym. Gdyby stosowali procedury cywilne, to nie byłoby mowy o lądowaniu. Piloci wojskowi są szkoleni do podejmowania większego ryzyka, ale ryzyka w przypadku działań wojennych, nie lotów cywilnych - podsumował Tomasz Hypki ze "Skrzydlatej Polski".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM