LOT realizuje wszystkie loty, Okęcie działa normalnie

Po kilkudniowym okresie lotniczego chaosu sytuacja w Polsce wraca do normy. PLL LOT wykonują wszystkie zaplanowane rejsy pasażerskie i czarterowe, a warszawskie lotnisko im. Fryderyka Chopina realizuje wszystkie odloty i przyloty.
Rzecznik prasowy przewoźnika Jacek Balcer powiedział, że pasażerowie nie powinni odczuwać już skutków chmury pyłu wulkanicznego znad Islandii. 100 procent samolotów lata zgodnie z rozkładem. LOT nadrabia też zaległości w lotach czarterowych. Do obsłużenia zostało jeszcze wielu pasażerów z odwołanych lotów. Bilety na odwołane połączenia zachowują ważność.

Balcer dodał, że pasażerowie mogą dokonać bezpłatnej zamiany rezerwacji na rejsy, które odbędą się do 31 maja w przypadku połączeń transatlantyckich oraz do 30 października - w przypadku połączeń krajowych i europejskich.

Nad Okęciem wieje wiatr, są minimalne opóźnienia

Warszawskie Okęcie działa już normalnie. Rzecznik portu Kamil Wnuk przyznaje, że mogą pojawić się kilku-, kilkunastominutowe opóźnienia. Nie są one jednak spowodowane wulkanem, lecz niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Nad lotniskiem wieje wiatr, co opóźnia nieco lądowanie samolotów. Nie ma jednak problemów z wylotami.

Pasażerowie nie odczują skutków korków lotniczych, które mogą się pojawić po masowym wznowieniu lotów nad całą Europą - mówi Kamil Wnuk. Jedyny odwołany dzisiaj rejs to lot do Finlandii. Lotnisko pracuje tak jak przed erupcją wulkanu na Islandii.

Kamil Wnuk poinformował, że w związku z utrudnieniami, wywołanymi pyłem wulkanicznym w ciągu kilku ostatnich dni, warszawskie lotnisko nie zrealizowało 2 i pół tysiąca operacji powietrznych.

Ławica szacuje straty

Do normy wraca też sytuacja na poznańskiej Ławicy. Jak poinformowała TOK FM rzecznik lotniska Hanna Surma - przywrócono wszystkie loty. Teraz trwa szacowanie strat po zamknięciu przestrzeni powietrznej. Wstępnie to kilkaset tysięcy złotych.

A te straty to suma m.in. opłat lotniskowych i za obsługę pasażerską razy 240 operacji lotniczych, które od piątku się nie odbyły. Władze portu nie podjęły jeszcze decyzji, czy będą się domagać opłat postojowych od samolotów, które wulkaniczny pył uziemił w Poznaniu. Zwykle gratis są tylko pierwsze trzy godziny. Potem za każdą dobę przewoźnik musi zapłacić 10 złotych netto za tonę samolotu. W przypadku np. Boeinga koszt 24 godzinnego postoju to ok. 750 złotych, bez podatku. Z opcji oczekiwania w Poznaniu na lepsze warunki do latania, skorzystały tylko 2 samoloty.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM