Kolejna ofiara prof. Gapika? Miał ją molestować, gdy była dzieckiem

Do prokuratury Poznań-Nowe Miasto zgłosiła się kolejna kobieta, którą podczas terapii miał molestować seksualnie prof. Lechosław Gapik. Była wtedy dzieckiem. Śledczy zajmowali się już sprawą 13 lat temu i postępowanie umorzyli. Nie wiadomo, dlaczego.
- Takie akta są archiwizowane tylko przez określony czasu i dlatego zostały zniszczone. Ta kobieta może nam bardzo pomóc, bo dysponuje decyzją wydaną w 1997 roku przez prokuratora - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

"Gdyby ponownie złożyła doniesienie, należałoby je znów umorzyć"

-Na razie wiemy tylko, że przestępstwo, wokół którego toczyła się sprawa, godziło w godność seksualną osoby niepełnoletniej. Na tym etapie nie możemy nawet stwierdzić kogo i czego dotyczyło.

Pokrzywdzona nie będzie jednak mogła złożyć doniesienia o przestępstwie, a jedynie występować w sprawie tylko jako świadek. - Jest to "powaga rzeczy osądzonej". Postępowanie tej kobiety zostało 13 lat temu prawomocnie umorzone i gdyby złożyła ponowne doniesienie, należałoby je znów umorzyć - tłumaczy Mazur-Prus. - Kobieta zostanie przesłuchana na początku maja. To, co powie, będzie miało na pewno wpływ na ogólny osąd sprawy - dodaje.

Prokuratura czeka na materiał od TVN

Do tej pory śledczy przesłuchali w sprawie siedem kobiet, które zgłosiły popełnienie przestępstwa molestowania seksualnego i złożyły wniosek o jego ściganie. Prokuratura czeka też niecierpliwie, aż telewizja TVN przekaże im cały materiał zarejestrowany ukrytą kamerą podczas terapii przez jedną z pacjentek Lechosława Gapika.

- Do tej pory otrzymaliśmy tylko i wyłącznie materiał, który został wyemitowany w telewizji, a więc coś, co uległo już przerobieniu. Potrzebujemy czegoś, co powstało pierwotnie. To może stanowić naprawdę bardzo ważny dowód w sprawie - mówi Magdalena Mazur-Prus.

- Sam materiał takiego dowodu nie stanowi. Do tej pory nie otrzymaliśmy w tej kwestii odpowiedzi od TVN-u, choć zwrócenie się niemalże z żądaniem o wydanie oryginalnych materiałów było jedną z pierwszych decyzji, którą podjęła prokuratora. W końcu reportaż w "Uwadze" był dla nas takim pierwszym sygnałem do wszczęcia sprawy. Czekamy już około miesiąca - kwituje rzecznik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny