"Wyrzućmy Tu-154. Ma tylko osiem masek tlenowych"

- Ostatni rządowy tupolew powinien być odstawiony albo sprzedany za wschodnią granicę - mówi w RMF FM płk Tomasz Pietrzak. Zdaniem byłego dowódcy 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, samolot by bezpiecznie wozić vipy musiałby zostać wyposażony w instalację tlenową, której obecnie nie ma.
Płk Pietrzak w Kontrwywiadzie RMF FM mówi wprost, że ostatni z tupolewów nie powinien być używany do transportu najważniejszych osób w państwie.

Tymczasem rzecznik rządu Paweł Graś już zapowiedział, że samolot po remoncie, który przechodzi w Moskwie, nadal będzie woził premiera i członków rządu . - To jest bardzo dobry i bardzo sprawny, i bardzo bezpieczny samolot - mówił niedawno rzecznik rządu.

Samolot bez instalacji tlenowej

- No tak, ale to musi być kolejny nakład finansowy ponieważ te samoloty nie są wstanie zabezpieczyć pasażerów w przypadku dekompresji - argumentował w RMF FM płk Pietrzak. Był dowódca 36. specjalnego pułku przypomniał, że Tu-154 nie ma instalacji tlenowej podobnej do tych, które są w samolotach pasażerskich, a które w przypadku dekompresji na dużych wysokościach wypadają z sufitu i ratują życie.

Zestaw dla ośmiu osób na pokładzie

Pytany, o to co by się stało, gdyby doszło do dekompresji na wysokości 10-12 tysięcy metrów, pułkownik odpowiedział, że w takiej sytuacji stewardessy mają tylko 12 sekund na rozdanie ośmiu przenośnych zestawów tlenowych, bo tyle jest na pokładzie. Płk Pietrzak dodał, że to najprawdopodobniej oznaczałoby szansę przeżycia tylko dla tej ósemki pasażerów.

- A pozostałe - zapytał Konrad Piasecki.

- No niestety musiałby czekać aż samolot zniży się do tych warunków środowiska, gdzie będzie wystarczająca ilość tlenu do oddychania - mówił płk Pietrzak.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM