Hypki: Za głupotę pilotów odpowiada szef MON

- Piloci tupolewa zachowali się skrajnie nieodpowiedzialnie i popełnili szereg elementarnych błędów - stwierdził w rozmowie z TOK FM Tomasz Hypki, sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa i jednocześnie wydawca "Skrzydlatej Polski". Jego zdaniem dla załogi, która rozbiła się pod Smoleńskiem, nie ma w tym przypadku żadnego usprawiedliwienia.
Według najnowszych doniesień rosyjskiego dziennika "Kommiersant" piloci TU-154M mieli świadomość, że w takich warunkach nie będą w stanie wylądować. Podczas podejścia kapitan Arkadiusz Protasiuk miał powiedzieć: "Nie zdołamy".

Z relacji gazety wynika, że kapitan ewidentnie mówił o perspektywie lądowania. W tym czasie w kabinie był dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik, który w odpowiedzi miał wyartykułować coś niezrozumiałego. Nagranie - jak twierdzą specjaliści - jest silnie "zaszumione" z powodu otwartych drzwi do kabiny.

- Rosyjscy eksperci utrzymują, że na podstawie tonu tego niezrozumiałego zdania można jednoznacznie powiedzieć, iż nie było w nim rozkazu kontynuowania lądowania, a tym bardziej groźby. Wszelako rozkazu zaprzestania zniżania też w nim nie było. W ten sposób stanowisko dowódcy specjaliści interpretują jako przyzwolenie na kontynuowanie manewru" - informuje "Kommiersant".

W rezultacie, mimo tych wątpliwości, załoga kontynuowała zniżanie i jak powiedział Edmund Klich akredytowany przy rosyjskiej komisji badającej przyczyny tragedii - świadomie zeszła do wysokości 20 m (do tego momentu odliczała wysokość). W trakcie tej procedury podobnie piloci zamiast korzystać z wysokościomierza barycznego, ustawianego wg wysokości pasa startowego, patrzyli na wskazania radiowysokościomierza, który wskazywał realną wysokość od ziemi. W efekcie zeszli niżej niż wysokość lotniska, wlecieli do wąwozu i gdy zorientowali się gdzie są, nie byli już w stanie poderwać maszyny.

Głupota...

- Z tych informacji wynika, że piloci wykazali się nieprawdopodobną głupotą - komentuje Tomasz Hypki. - Nie dość, że w ogóle zdecydowali się na lądowanie w tak trudnych warunkach, to nawet nie zapoznali się z ukształtowaniem terenu wokół lotniska. Ich błędy są niewybaczalne - dodaje.

...to wina Klicha

Jednak zdaniem eksperta ta "głupota" wynika z braków w wyszkoleniu, które w jego opinii z roku na rok w polskim lotnictwie wojskowym jest coraz gorsze. - Brakuje paliwa, nie ma symulatorów. Obowiązuje tylko propaganda sukcesu. Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich (zbieżność nazwisk z Edmundem Klichem przypadkowa - przyp. red.) po kolejnych katastrofach mówił, że zabrakło żołnierskiego szczęścia, że niefrasobliwość... zamiast nazwać rzeczy po imieniu - mówi Hypki.

Jego zdaniem po takich informacjach i kolejnych tragediach z których szef MON nie potrafi wyciągnąć wniosków minister Klich powinien pożegnać się ze stanowiskiem.

DOSTĘP PREMIUM