Dlaczego w końcowych sekundach nie słychać kapitana załogi? [CZARNE SKRZYNKI]

Od pewnego momentu na stenogramach z czarnych skrzynek nie ma żadnej uwagi wypowiedzianej przez pierwszego pilota - zauważył redaktor naczelny ?Skrzydlatej Polski?, Grzegorz Sobczak w TVN24.
CZARNE SKRZYNKI - ZOBACZ ZAPIS ROZMÓW >>

Sobczak dyskutował z zaproszonymi do studia ekspertami o zapisie rozmów załogi prezydenckiego tupolewa, które zostały dziś opublikowane na stronach internetowych MSWiA.

- Zastanawia mnie jedno. Od momentu, jak załoga przekracza wysokość 80 metrów i pada stwierdzenie drugiego pilota "odchodzimy" nie ma w ogóle żadnej uwagi wypowiedzianej przez dowódcę załogi, przez pierwszego pilota, czyli człowieka, który de facto samolotem lądował - zauważył Sobczak.

- Dlaczego tak mogło się zdarzyć - zapytał Maciej Knapik. - Tego nie wiem. Być może on się skupił tak bardzo na tym, żeby znaleźć ziemię i wylądować, że przestał odpowiadać - zasugerował Sobczak.

Red. naczelny magazynu przychylił się do opinii niektórych, że załoga do końca nie zdawała sobie sprawy z nadchodzącej katastrofy. - Zaryzykuję stwierdzenie, że oni do końca, do ostatnich sekund nie zdawali sobie sprawy w jakim położeniu się znajdują - mówił - Myślę, że ziemię zauważyli wcześniej niż uderzenie w pierwsze drzewo, ale był to na tyle krótki czas, ze nie była możliwa żadna reakcja samego samolotu, ani tym bardziej załogi.

Sobczak uważa też, że samolot za szybko obniżał wysokość. : - W ostatnich chwilach podejścia do lądowania, gdy nawigator czyta wysokość co 10 metrów, pomiędzy kolejnymi odczytami mija około sekundy - mówił Sobczak - Wychodzi na to, że samolot zniżał się około 10 metrów na sekundę, to około 2 razy za szybko - ocenił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM