Czy państwo zapłaci za skutki powodzi? Mają kilka procent szans na wygraną

Grupa mieszkańców Sandomierza, którzy ucierpieli w wyniku powodzi, planuje pozew przeciwko skarbowi państwa. - Chcemy zmusić państwo do odpowiedzialności - mówią. Szans na sukces nie daje powodzianom prawnik prof. Wojciech Kocot. - Mamić tych pokrzywdzonych ludzi pokusami uzyskania pieniędzy jest nieuczciwe - powiedział w TOK FM.
Mieszkańcy Sandomierza, którzy chcą złożyć do sądu pozew przeciwko skarbowi państwa, uważają że państwo nie zapewniło im odpowiedniego zabezpieczenia przed powodzią. - Koryto rzeki nie było pogłębiane, rzeka nie była regulowana - jak to wcześniej robiono, wały nie były utrzymywane w odpowiednim porządku - wyliczał w Komentarzach Radia TOK FM Rafał Gospodarczyk z grupy, która chce złożyć pozew. - Domagamy się od państwa wypłaty odszkodowania na taką kwotę, żeby pokryło straty. Dorabiały się pokolenia, przyszła woda i w ciągu jednego dnia zabrała wszystko - mówił. Jednak przyznał, że osoby, które chcą pozwać skarb państwa nie liczą na odszkodowanie, które w 100 proc. pokryje straty. - Ale każde pieniądze w tej sytuacji są dobre. Myślę, że coś uda się wywalczyć - powiedział mieszkaniec Sandomierza.

Rząd nie boi się pozwów - mówi min. Miller

Gruszki na wierzbie

Zupełnie inaczej ocenia sprawę prof. Wojciech Kocot z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - Nie mówmy o pieniądzach. Ja oceniam szansę na wygraną na kilka procent - mówił w Komentarzach Radia TOK FM. - W ogóle nie widzę podmiotu, który mógłby być pozwany. O ile wiem Sandomierz został zatopiony na skutek przerwana wału. Ale nie wiem, jaki związek przerwanie wału ma z tym czy rzeka była pogłębianiem czy nie była pogłębiana. A do ustalenia tego potrzeba setek dokumentów, kilku biegłych i oceny każdej sprawy indywidualnie - argumentował prawnik. - Całym sercem jestem z tymi ludźmi, ale wydaje mi się że ktoś ich mami gruszkami na wierzbie. W tej sprawie jest tyle elementów, że mamić tych pokrzywdzonych ludzi pokusami uzyskania pieniędzy jest nieuczciwe - ocenił prof. Kocot.

Demokracja ma swoje prawa

- Żyjemy w demokratycznym państwie, obywatele mają prawo wnieść pozew. Sąd rozstrzygnie o zasadności tego pozwu - komentuje były minister gospodarki. Janusz Steinhoff uważa, że pomysł mieszkańców Sandomierza ma niewielkie szanse na powodzenie. - Nie da się zabezpieczyć, w 100 proc., całego terenu kraju przed skutkami powodzi. To sąd musi rozstrzygnąć, na ile błędy urzędników, administracji powodują zagrożenia - mówił w Komentarzach Radia TOK FM. Przyznaje jednak, że "szczególnie w planowaniu przestrzennym popełniono sporo błędów, wykorzystując tereny zalewowe pod budownictwo". - I niestety skutki są takie a nie inne - dodał. Zdaniem Janusz Steinhoffa wśród powodzian jest oczekiwanie, "że to państwo pokryje wszystkie koszty tych zjawisk pogodowych". - A takiej możliwości nie ma - stwierdził. Minister w rządzie Jerzego Buzka chwali działania gabinetu Tuska. - Uważam, że rząd premiera Tuska robi wszystko, co może w ramach możliwości budżetowych, żeby pomóc ludziom doświadczonym przez powódź i inne klęski żywiołowe. Otwartość rządu jest bardzo duża - powiedział.

Według gościa Komentarzy Radia TOK FM teraz jest dobry czas, żeby dyskutować o rozwiązaniach systemowych, a nie tylko o doraźnej pomocy. - Może trzeba się zastanowić nad powszechnym ubezpieczeniem od tego typu skutków zjawisk atmosferycznych i dotacji z budżetu państwa do tych ubezpieczeń. Może to byłoby bardziej racjonalne. Rozumiem, że nie wszyscy mają możliwości żeby się ubezpieczyć - ale otwiera się możliwość pomocy państwa w tej materii - mówił.

Sandomierz, którego mieszkańcy chcą skarżyć skarb państwa, to jedno z miejsc najbardziej dotkniętych przez tegoroczną powódź. Prawobrzeżna część miasta została zniszczona przez dwie fale powodziowe.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM