GIODO: Listy pacjentów na drzwiach lekarzy nielegalne

Listy z nazwiskami pacjentów czekających w kolejce powinny zniknąć z drzwi gabinetów lekarskich. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych uznał, że listy zdradzają zbyt dużo informacji o stanie zdrowia i tym samym naruszają prawa pacjentów. .
GIODO przeanalizował sprawę na prośbę Rzeczniczki Praw Pacjentów, do której napływały skargi w tym zakresie. Dotyczyły wyłącznie publicznych zakładów opieki zdrowotnej. - Pacjenci przede wszystkim mieli wątpliwości czy wywieszanie list nie jest formą ujawniania ich danych osobowych, a także czy w ten sposób nie jest łamane ich prawo do intymności i godności w trakcie udzielania świadczeń. W przychodni mogą przecież przebywać nie tylko osoby zainteresowane leczeniem - relacjonuje w rozmowie z TOK FM rzeczniczka Krystyna Barbara Kozłowska.

Po analizie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych okazało się, że wątpliwości pacjentów były uzasadnione. GIODO uznał, że co prawda sam fakt, że ktoś czeka do konkretnego specjalisty nie oznacza, że jest chory na daną chorobę, ale bardzo często tak może być. - W związku z tym, taka informacja powinna być traktowana jak informacja o stanie zdrowia, a ta powinna być szczególnie chroniona - mówi rzeczniczka GIODO Małgorzata Kałużyńska-Jasak. Dodaje, że listy powinny więc zniknąć z drzwi gabinetów. - Zwłaszcza, że sam fakt, że widzę swoje imię i nazwisko na liście osób oczekujących do ginekologa czy psychiatry może wywoływać pewien dyskomfort czy wręcz skrępowanie - tłumaczy.

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych zasugerował, by ZOZ-y które wywieszają listy zastąpiły je numerkami dla osób oczekujących na wizytę. Jak zapowiada Rzeczniczka Praw Pacjenta wkrótce do wszystkich organów założycielskich placówek, roześle pismo z odpowiednimi zaleceniami.

DOSTĘP PREMIUM