Śledztwo w sprawie CASY stanęło. Wszyscy zajęli się Smoleńskiem

Śledztwo w sprawie katastrofy wojskowej CASY stoi w miejscu, bo biegli, którzy wspomagali prokuratorów są oddelegowani do śledztwa po katastrofie Tu-154 pod Smoleńskiem.
Kilku naszych biegłych zostało włączonych do pracy po katastrofie smoleńskiej - przyznaje w rozmowie z reporterem TOK FM płk. Andrzej Haładyn, zastępca woskowego prokuratora okręgowego w Poznaniu, gdzie prowadzona jest sprawa wypadku CASY.

Śledczy w Poznaniu czekają teraz na uzupełniającą opinię biegłych. Do akt sprawy ma ona trafić pod koniec lipca.

- Liczyliśmy, że opinię uzupełniającą dostaniemy przynajmniej dwa miesiące wcześniej. To jest zasadnicza sprawa, na która czekamy i od której zależy to śledztwo - mówi płk. Haładyn i zapewnia, że po otrzymani opinii uzupełniającej biegłych będzie można bardzo szybko zakończy śledztwo. Jego wyniki możemy poznać jesienią.

Samolot CASA C-295M rozbił się 23 stycznia 2008 roku kilkaset metrów od pasa na lotnisku w Mirosławcu pod Szczecinem. Na jego pokładzie znajdowało się 16 wysokiej rangi oficerów Sił Powietrznych i 4 członków załogi. Wszyscy zginęli.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (1)
Śledztwo w sprawie CASY stanęło. Wszyscy zajęli się Smoleńskiem
Zaloguj się
  • candid13

    0

    Nalezy przesluchac nagranie rozmowy blizniakow minuty prze wypadkiem.
    Po zapoznaniu sie z wydrukiem rozmow w kabinie, nasuwa sie mi jeden wniosek, WINIEN JEST PREZYDENT. I mam nadzieje ze roszyfrowane rozmowy z kabiny pilota to potwierdza.
    A oto przeslanki. Dostep do kabiny pilota jest wylacznie przez salonke prezydencka do ktorej nie ma wstepu nikt jesli nie jest zaproszony. Nie ulega kwestii ze prezydent poprosil szefa protokolu aby dowiedzial sie od kapitana czy przybeda na czas aby uczestniczyc w przedstawieniu zwiazanym z kampania wyborcza prezydenta, ktory to Katyniem zainteresowany byl tylko raz przed kampania wyborcza do Europarlamentu, nigdy przedtem.
    Nalezy dodac, ze kapitan Tupolewa byl drugim pilotem w slawetnym locie do Gruzji. Po ktorym pilot uslysza 'Tchorzu. My sie jeszcze policzymy" (tak jak stokrotka) i rzeczywiscie „wyladowal” on przed sadem wojskowym. Jak mowil, mial szczescie ze trafil mu sie rozsadny sedzia (ale nie musial).
    Kiedy szef protokolu oznajmil prezydentowi informacje od kapitana ze ladowanie w Smolensku jest niemozliwe, prezydent powinien byl podjac decyzje polityczna czy ladowac w Witebsku(Bialorus), Moskwie, czy wracac do W-wy (ale hanba). Wiadomo ze mial trudnosc z podemowaniem decyzji wiec jej nie podjal natomiast zazadal aby Dowodca Wojsk Lotniczych (dwukrotnie awansowany w b.krotkim czasie) pojawil sie w jego salonce. Prezydent jako zwierzchnik sil zbronych rozkazal aby general dopilnowal wykonania rozkazu "punktualnego" ladowania w Smolensku, pomimo ze sam prezydent byl laskaw spoznic sie o 40 min. Wojskowi piloci z determinacja do konca wykonywali rozkaz.
    Gdyby prezydent wydal polecenie „lecimy na lotnisko zapasowe” albo „odchodzimy na drugi krag” pilot natychmiast przerwalby schodzenie do ladowani po wejsciu generala do kabiny.
    Napewno odczytanie ostatniej rozmowy prezydenta z bratem to wyjasni
    Co do kwestii solidnosci prowadzonego sledztwa nie mam watpliwosci, jako ze Edmund Klich jest bliskim przyjacielem brata Marii Kaczynskiej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX