"Szczur pogryzł psa" - plaga gryzoni w Policach

Mieszkańcy Polic w Zachodniopomorskiem są przerażeni ilością szczurów w mieście. Gryzonie można spotkać dosłownie wszędzie. Władze miasta przeprowadzają akcje gazowania, ale na razie bezskutecznie.
Są wszędzie - na deptakach, w parkach, na chodnikach. Straszą mieszkańców miasta. Prawdopodobnie, do plagi gryzoni, przyczyniła się modernizacja jednej z polickich dróg. Szczury mogły wyjść z sieci kanalizacyjnej.

- Walczymy z nimi, wynajęliśmy specjalistyczną firmę. Zwłaszcza w rejonie ulic Zamenhofa oraz Piaskowej. Reagujemy, jak tylko mamy sygnał, że pojawiają się większe grupy tych gryzoni. Przeprowadzamy akcje gazowania - mówił Głosowi Szczecińskiemu prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Chemik w Policach - Wiktor Szostak.

Szczury sa duże i obrzydliwe. Internauci lokalnego forum piszą nawet, że gryzoń zaatakował małego psa.

- Na dodatek niczego się nie boją, sama widziałam, stanął na dwóch łapach i patrzy, to ja uciekłam - relacjonuje forumowiczka.

- Ja mieszkam na Zamenhofa i jest dużo szczurów. Wcześniej, jak jeszcze było trochę chłodniej na dworze, to pełno ich latało po piwnicach. Co prawda, zjadały trutki, zdychały w piwnicach i był straszny odór na całej klatce. Rozmawiałem z panią która sprząta u nas i mówiła że codziennie wyrzuca po 5 martwych szczurów. Poza tym, jeszcze leżą martwe szczury na trawach koło bloku. Plaga jest i to na pewno, tylko czemu nic nie robi z tym spółdzielnia??? - pyta inny internauta.

Prezes przyznaje, że ludzie mają prawo wystraszyć się szczurów i tłumaczy, że do trutki zbyt szybko się przyzwyczajają. Dlatego spółdzielnia trzykrotnie prowadzała już akcje gazowania. Zdaniem Wiktora Szostaka, to najskuteczniejszy sposób, ale na razie - to walka z wiatrakami.

- Będzie skuteczniejsza, jeśli będziemy robić takie akcje jednocześnie z Zakładem Wodociągów i Kanalizacji - wyjaśniał Szostak. - W przeciwnym razie szczury przeniosą się do ciągów wodnokanalizacyjnych, a po jakimś czasie wrócą. Spotkaliśmy się z przedstawicielami ZWiK w tej sprawie, ale od dwóch tygodni cisza.

Dyrektor ZWiK - Zbigniew Koźlarek - nie ukrywał zaskoczenia.

- To my czekamy, aż spółdzielnia się odezwie. - powiedział. Zadeklarował jednak, że od razu podejmie temat i zacznie działać razem z prezesem spółdzielni.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM