Biedne rodziny nie będą już rozdzielane przez sądy. Będzie nowe prawo

Zła sytuacja finansowa rodziców to nie podstawa, aby odbierać im dziecko, a potem umieszczać w domu dziecka - uważają posłowie Platformy i szykują projekt ustawy, który znacznie ograniczy stosowanie takich praktyk przez sądy.
Komentarz Anny Wacławik - Orpik >>>

Nowe przepisy, które mają chronić w praktyce rodziny, powstają w ramach parlamentarnego zespołu "Rodzina 2030". W pracach uczestniczy także Rzecznik Praw Dziecka, a po konsultacjach w klubie Platformy gotowy projekt ustawy na przełomie sierpnia i września ma trafić do marszałka Sejmu - dowiedział się reporter TOK FM.

"Rozdzielanie rodzin ze względu na ich biedę jest barbarzyństwem"

Nowa ustawa - jeśli znajdzie poparcie większości parlamentarzystów - ma być końcem z orzekaniem przez sądy wyroków, w których tylko ze względu na złą sytuację materialną rodziny, rodzicom odbierano dzieci i umieszczano je w placówkach wychowawczych.

- Rozdzielanie rodziny ze względów materialnych jest nie tylko barbarzyństwem, ale też ekonomicznie nieracjonalne - twierdzi Agnieszka Kozłowska - Rajewicz z PO, jedna z autorek projektu ustawy i wylicza: - Utrzymanie dziecka w domu dziecka kosztuje średnio 3,5 tys. zł. Za część tej kwoty można udzielić pomocy materialnej takiej rodzinie i w ten sposób utrzymać ją w całości, a nie rozbijać. To ma istotny wpływ na szanse życiowe dzieci - dodaje posłanka Platformy.

I dlatego - zgodnie z przygotowanymi przepisami - sądy nie tylko nie będą rozdzielały biednych rodzin (oczywiście pod warunkiem, że nie dochodzi w nich do przemocy), ale więcej - zadbają o to, aby ośrodek pomocy społecznej udzielił im odpowiedniej materialnej pomocy. Pracownicy socjalni potem będą musieli składać sprawozdania z tego, jaka pomoc została udzielona tej rodzinie i czy sprawiła, że rodzina normalnie funkcjonuje. - Dopiero wtedy, gdy ten środek zawiedzie ostatecznie sąd będzie mógł zdecydować o rozdzieleniu rodziny - zaznacza Kozłowska - Rajewicz.

Nawet 30 proc. dzieci w domach dziecka znajduje się tam, bo rodzice są biedni

A problem jest spory, bo jak szacuje Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka nawet 30 proc. wszystkich dzieci umieszczonych w domach dziecka jest tam ze względów kłopotów finansowych rodziców. - Dzieci ze względu, że jest małe mieszkanie, rodzice są ubodzy albo chwilo są niezaradni nie powinni opuszczać swojego rodzinnego domu. Państwo ma obowiązek wesprzeć taką rodzinę. Dlatego tej ustawie trzeba tylko przyklasnąć - mówi w rozmowie z TOK FM Michalak.

Sami posłowie zajęli się zmianami w przepisach po medialnych sprawach, kiedy odbierano dzieci rodzicom ze względu na ich biedę. To m.in. głośna sprawa 11 - letniego Sebastiana spod Lublina, którego rozdzielono z rodzicami, bo w domu było brudno, a matka miała depresję. Rok temu podobny los spotkał Różę ze wsi Błota Wielkie w Wielkopolsce. Kurator stwierdził, że Wioletta Woźna, matka Róży jest niezaradna życiowo. Mała Róża wróciła do domu dopiero, gdy sprawę nagłośniły media.

- Byłem u tej rodziny w czerwcu. Dziecko jest szczęśliwe, przywrócono temu domowi spokój. Jak w zeszłym roku trójka rodzeństwa marzyła o spokoju, to teraz są to już rzeczy materialne jak quad, misiek. To oznacza, że do tej rodziny wróciła normalność - zauważa Marek Michalak.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM