Naruszenia były, ale to nie mobbing - Inspekcja Pracy o czerwonej kropce w Carrefourze

Są wstępne wyniki kontroli przeprowadzonej przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie dotyczące czerwonej kropki w supermarkecie Carrefour. Pracownicy, by wyjść do toalety bądź na papierosa, na czerwonym punkcie czekali na pracownika sklepu, który udzielał pozwolenia na opuszczenie stanowiska. - Trudno zakwalifikować to jako mobbing - ocenia Paweł Łyczkowski z Inspekcji Pracy.
Czerwona kropka w Carrefourze przy ul. Andersa w Lublinie szybko stała się tematem ogólnopolskim. Nic dziwnego. Sprawa dotyczyła obowiązku stawania pracowników na kropce w celu zwrócenia na siebie uwagi kierownika i otrzymania pozwolenia m.in. na wyjście do toalety.

Po artykułach w prasie tematem kropki zainteresowała się Okręgowa Inspekcja Pracy w Lublinie. Do sklepu udał się inspektor i psycholog. Przeprowadzili anonimową ankietę, w której udział wzięło 17 pracowników - ci, którzy akurat mieli zmianę.

- Pytania dotyczyły przede wszystkim atmosfery w pracy oraz zjawisk, które mogłyby świadczyć o występowaniu mobbingu - mówi nam Paweł Łyczkowski z Inspekcji Pracy w Lublinie. - Oprócz ankiety, przeprowadziliśmy też rozmowy z pracownikami. Dowiedzieliśmy się, że gdy wprowadzono nowy system pracy w postaci czerwonej kropki, została przekazana informacja, że to miejsce spotkań z kierownikiem służące między innymi do odbierania poleceń. Faktycznie, była grupa osób, która stosowała się do systemu kropki, gdy chciała wyjść do toalety. Nie sygnalizowali jednak, by były jakieś utrudnienia ze zdobyciem zgody od przełożonego.

Zdaniem inspektora Łyczkowskiego, incydenty, które miały miejsce mimo wszystko trudno zakwalifikować jako mobbing.

"Trudno to zakwalifikować jako mobbing"

- Takie działanie pracodawcy narusza godność osobistą pracowników i nie powinno mieć miejsca. Czerwona kropka nie została jednak wprowadzona wyłącznie w celu zobowiązania pracowników do uzyskiwania zgody na wyjście do toalety, lecz była elementem nowej procedury i miała służyć spotkaniom przełożonych z pracownikami. Obowiązek stawania na kropce miał dotyczyć wszystkich przypadków opuszczania stanowiska pracy - nie zaś wyłącznie wyjść do toalety. Dlatego trudno to zakwalifikować jako mobbing - tłumaczy.

- Po publikacjach w prasie i internecie, w markecie odstąpiono od udzielania zgody na przerwy prywatne na kropce. Kropka funkcjonuje natomiast w dalszym ciągu jako punkt spotkań z przełożonymi w sprawach wyłącznie służbowych. Należy wziąć też pod uwagę, że problem istniał krótko i nie był celowym działaniem pracodawcy - dodaje inspektor.

Pytany o kary odpowiada, że to tajemnica służbowa. - W dodatku ewentualne mandaty nakładane są na osoby prywatne, więc dochodzi tu jeszcze kwestia ochrony danych osobowych - mówi Łyczkowski. - Mogę powiedzieć tylko, że będzie kierowane do kierownictwa Carrefoura zalecenie opracowania wewnątrzzakładowych procedur do zapobiegania mobbingowi - dodaje.

Carrefour o czerwonej kropce

Gdy sprawa z czerwona kropka nabrała rozgłosu, kierownictwo sieci Carrefour prawie natychmiast wydało oświadczenie, w którym przyznało, że praktyka w lubelskim sklepie, owszem, miała miejsce, ale wynikała z błędnej interpretacji nowych zasad organizacji pracy.

- Chcielibyśmy jednoznacznie stwierdzić, że czerwony punkt jest wyłącznie miejscem, w którym odbywają się codzienne briefingi dla zespołów. Kierownicy spotykają się ze swoim zespołem o określonej godzinie i omawiają podział obowiązków oraz zadań na najbliższy dzień. W żadnym wypadku nie jest to miejsce, w którym pracownicy oczekują na pozwolenie od przełożonego na pójście na przerwę lub do toalety - mówiła rzecznik firmy Maria Cieślikowska. - Podkreślamy, że nie jest zamiarem firmy w jakikolwiek sposób przyczyniać się do tego, aby nowe rozwiązania powodowały jakikolwiek dyskomfort pracowników.

Pracownicy sklepu zostali już przeproszeni. Mieli również dodatkowe szkolenia, podczas których szczegółowo wyjaśniono im nowe zasady organizacji pracy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny