Kilkunastu protestujących, kilka krzyży. Szykuje się "wariant żwirowisko"

Tematem dnia jest nieudane przeniesienie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny. - Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że reszta kraju nie żyje tą sprawą - mówił Tomasz Wróblewski. To, co dzieje się przed pałacem niepokoi Łukasza Lipińskiego. - To wariant żwirowisko - ocenił dziennikarz "GW".
Przeniesienie krzyża do kościoła zaplanowano na 13. W poniedziałek zwolennicy pozostawienia go przed Pałacem Prezydenckim zapowiedzieli, że wzniosą nowy. Choć jako godzinę zbiórki wskazano 12.30 - od rana przed Pałacem Prezydenckim przybywa przeciwników przenoszenia. Pojawiają się też nowe krzyże.



- To są emocje, które dotyczą stosunkowo nielicznej grupy ludzi - tej garstki obrońców krzyża i dziennikarzy, których jest więcej. Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że reszta kraju nie żyje tą sprawą - oceniał w Poranku Radia TOK FM Tomasz Wróblewski. Według redaktora naczelnego "Dziennika Gazety Prawnej" w całej sprawie związanej z krzyżem nie ma ani śladu rozmowy czy debaty. - To jest awantura nazwana debatą. Jak długo my dziennikarze będziemy znajdowali w tym materiał do zainteresowanie, tak długo to będzie trwało. Nie krytykuję mediów natomiast jeśli jest tam kilkanaście osób i kilka krzyży, a do tego kilkanaście kamer telewizyjnych i kilkudziesięciu dziennikarzy, to sprawa się napędza - stwierdził Wróblewski.



Nowe żwirowisko?

To, że na Krakowskim Przedmieściu przybywa krzyży niepokoi Łukasza Lipińskiego. - To wariant żwirowisko, gdzie jeśli dobrze pamiętam w pewnym momencie było około 200 krzyży. Sprawę żwirowiska udało się rozwiązać, ale teraz nie wygląda to dobrze - mówił dziennikarz "Gazety Wyborczej".

"Lekcja żwirowiska". Przeczytaj.

Pod koniec lat 90. Kazimierz Świtoń wezwał do obrony tzw. krzyża papieskiego, który stał na żwirowiska przy obozie KL Auschwitz. Rozwiązanie konfliktu było możliwe dzięki porozumieniu zawartemu przez Kościół i rząd Jerzego Buzka.

PiS-u droga ku przepaści?

Za przenoszeniem krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego konsekwentnie opowiada się Prawo i Sprawiedliwość. Według najnowszego stanowiska partii - krzyż powinien wrócić na Krakowskie Przedmieście po zakończeniu pielgrzymki na Jasną Górę.

I właśnie stanowisko PiS najbardziej zaskakuje Tomasza Wróblewskiego. - Kierunek w którym idzie PiS nie zwiastuje sukcesów politycznych. To droga w przepaść. To że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie uczestniczą teraz w najważniejszej obecnie debacie nt. VAT i przebudowy państwa, to tak naprawdę jest marginalizacja na własne życzenie - mówił szef "DGP".

Według Łukasza Lipińskiego z "GW" siły, które "próbują zanegować porozumienie" ws. krzyża "ustawiają się poza mainstreamem polskiej polityki". - Dlatego stanowisko PiS tak strasznie mnie dziwi - dodał komentator Poranka Radia TOK FM.

Politycy PiS prawdopodobnie zjawią się przed Pałacem Prezydenckim około 13, kiedy ma rozpocząć się przenoszenie krzyża do kościoła sw. Anny.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM