Beata Gosiewska: "Obelisk wierności" zamiast krzyża przed Pałacem

Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej wstępnie zaakceptowały projekt pomnika upamiętniającego tragedię, który mógłby stanąć przed Pałacem Prezydenckim - poinformowała Beata Gosiewska, wdowa po szefie klubu PiS Przemysławie Gosiewskim. - Obelisk ma przedstawiać 96 dłoni (lub dwa razy tyle) i "ma godzić wszystkie strony" - mówi autor projektu, rzeźbiarz Maksymilian Biskupski.
Zobacz inne rzeźby Maksymiliana Biskupskiego, projektanta "Obelisku wierności">>>

Beata Gosiewska brała udział w posiedzeniu zespołu Macierewicza. Jak powiedziała, autorem monumentu miałby być Maksymilian Biskupski - twórca m.in. warszawskiego pomnika Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.

- Poprosiliśmy, żeby w ramach wypełniania apelu harcerzy, który jest na tym krzyżu (przed Pałacem Prezydenckim), czyli budowy pomnika upamiętniającego właśnie w tym miejscu śmierć 96 ofiar katastrofy, zaproponował jakąś pracę. Pan Maksymilian zaproponował wstępnie przez nas jako rodziny zaakceptowany obelisk, który nazwał "obeliskiem wierności ojczyźnie" - podkreśliła. Dodała, że obelisk ma przedstawiać "96 dłoni w różnych gestach".

- "Obelisk wierności" ma uwzględniać wszystkie strony, oddawać sprawiedliwość wszystkim, którzy uczestniczyli w tej pielgrzymce [do Katynia] - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl autor projektu Maksymilian Biskupski. - Prosiliśmy o symbol uniwersalny, który będzie do zaakceptowania dla harcerzy, tych którzy protestują i dla tych, którzy nie chcą tam krzyża - powiedziała z kolei Gosiewska.

Wyraziła nadzieję, że projekt zakończy spory i godnie upamiętni ofiary: - Nie chcielibyśmy pomnika, który nie upamiętnia niczego.

Wdowa po Przemysławie Gosiewskim powiedziała również, że nie chciałaby, by rząd wydawał miliony na "bezimienną" kwaterę nagrobków ofiar katastrofy na warszawskich Powązkach. Zaznaczała, że chciałaby, by rodziny miały coś do powiedzenia w tej sprawie.

Deresz: Obelisk? Nikt ze mną o tym nie rozmawiał

Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz posłanki SLD która zginęła w katastrofie smoleńskiej powiedział w rozmowie z IAR, że nic mu nie wiadomo o ustaleniach dotyczących obelisku upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej. - Z przykrością stwierdzam, że nikt ze mną w sprawie obelisku nie rozmawiał - powiedział.

Deresz zaznaczył, ze Beata Gosiewska występowała prawdopodobnie w imieniu rodziny własnej, a nie rodzin ofiar. Powiedział też, że nie wyklucza zaakceptowania ewentualnego projektu. - Niczego nie wykluczam pod jednym warunkiem, że muszę wiedzieć co podpisuję i jak to coś wygląda - mówił. Dodał, że oczekuje stosownych informacji.

96 dłoni jako symbol zrozumiały dla każdego

Autor projektu nie obawia się sprzeciwu stołecznej konserwator zabytków. - Jestem po przejściach z panią konserwator, nie boję się starcia - powiedział rzeźbiarz portalowi Gazeta.pl. - Sytuacja jest zupełnie wyjątkowa. Posiłkowanie się opinią pani konserwator przez władze jest nie na miejscu - dodaje Biskupski.

Dokładna lokalizacja obelisku nie jest jeszcze przesądzona - wiadomo jedynie, że "punktem wyjścia" ma być miejsce przed Pałacem Prezydenckim, gdzie harcerze spontanicznie po katastrofie ustawili krzyż. - Ja oczywiście jestem otwarty, ze względów architektonicznych możemy szukać nowego miejsca. Ale musimy wychodzić z tego miejsca.

I dodaje: - W tym miejscu, ale nie centymetr do centymetra. Gdzieś w tym regionie. [Pomnik] ma być efektem naszego porozumienia. Nie mamy się okopywać, ale zasypywać te rowy.

Pomnik ma przedstawiać 96 dłoni lub 96 par dłoni. - Ma to być promieniowanie symbolu dłoni jako podstawowego symbolu, zrozumiałego dla każdego człowieka - wyjaśnia Biskupski. Pytany o wielkość projektowanego pomnika rzeźbiarz odpowiada: - Wystarczająca, należyta. Nie może być przeskalowany, nie może drażnić.

DOSTĘP PREMIUM