Abp Nycz: Demonstracja przeciwników krzyża była naruszeniem ciszy miasta

- Moim zdaniem to wielkie spotkanie (demonstracja 9.08 przeciwników krzyża przed Pałacem) od godziny 23 do 1-2 w nocy było naruszeniem ciszy miasta, ludzi starszych, którzy mają prawo do spokoju i do odpoczynku - ocenił abp Kazimierz Nycz wydanie zgody na demonstrację przez władze Warszawy.
Metropolita warszawski po serii pytań od dziennikarzy dotyczących stanowiska Prezydium Konfederacji Episkopatu Polski w sprawie krzyża i tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy, wystąpił z krótką refleksją.

- Jeżeli prawo o zgromadzeniach jest takie, że pozwala na organizację tak wielkiego zgromadzenia w godzinach ciszy w środku nocy, jeżeli winne jest prawo to trzeba je zmienić - przekonywał abp Nycz. Metropolita dodał, że życzy wszystkim, którzy podejmują tak trudne decyzje, "wielkiej odwagi na przyszłość."

Macierewicz zawiadomił prokuraturę

Pomysł nocnej manifestacji przeciwników krzyża przed Pałacem Prezydenckim wcześniej skrytykowali posłowie PiS. Najdalej jednak posunął się Antoni Macierewicz, który kieruje zespołem ds. katastrofy smoleńskiej. W poniedziałek, w dniu demonstracji, zawiadomił on prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Dominika Tarasa - organizatora manifestacji i prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, która wydała na nią zgodę.

Poseł PiS w piśmie do prokuratora generalnego podkreśla m.in., że Taras mógł dopuścić się przestępstwa polegającego na zorganizowaniu zgromadzenia publicznego, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób.

Hannie Gronkiewicz-Waltz Macierewicz zarzuca, że jako prezydent Warszawy, nie dopełniła ciążących na niej obowiązków i nie wydała zakazu zgromadzenia publicznego zorganizowanego przez Tarasa, którego odbycie może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, co - jak napisał - "sprowadza powszechne zagrożenie bezpieczeństwa publicznego".

W opinii Macierewicza, władze Warszawy analizując zgłoszenie o zgromadzeniu powinny ocenić, czy nie zagraża ono porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu.

W nocy z poniedziałku na wtorek przed Pałacem Prezydenckim zebrało się ok. 5 tysięcy osób. Wśród nich byli zarówno ci, którzy domagali się przeniesienia krzyża ustawionego po katastrofie smoleńskiej, jak i zwolennicy jego pozostawienia. Sześć osób trafiło do izby wytrzeźwień. Policja oceniła, że było spokojnie; nie doszło do poważniejszych incydentów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM