Gdynia: Miasto nakłada milionowe kary na dewelopera

Nad samym morzem, na Polance Redłowskiej, miał powstać ogromny hotel i dostępny dla mieszkańców kompleks basenów, ale zamiast tego od 10 lat jest dziura w ziemi. Bardzo irytuje urzędników, gdyż miasto oddało inwestorowi teren w użytkowanie do 2049 roku. Przekonał ich fantastycznymi planami. Teraz urzędnicy nakładają na dewelopera kolejne kary
- Z lotu ptaka hotel przypominałby mewę. Naszym wymogiem było by kompleks basenów był dostępny dla mieszkańców. Inwestor na to przystał - mówi Joanna Grajter, rzeczniczka Urzędu Miasta Gdyni. - Projekt przygotował francuski architekt Rudi Ricciotti, autor między innymi Pałacu Festiwalowego w Wenecji. Hotel miał też przyjmować ludzi, którzy chcą napawać się widokiem morza, ale niekoniecznie są krezusami.

- Ale na razie to są marzenia. Jesteśmy zmęczeni brakiem efektów - dodaje Tomasz Banel naczelnik wydziału polityki gospodarczej Urzędu Miasta.

Teren, na którym miał powstać kompleks to 17,5 tysiąca metrów kwadratowych położonych nad samym morzem. Umowę zawartą z inwestorem trudno wypowiedzieć. Jedną z przyczyn mogłaby być zwłoka w rozpoczęciu budowy. - Zawsze jednak coś robili, by mieć alibi, że już ją rozpoczynają. Przyjeżdżała koparka, wygrzebywała kilka łyżek ziemi i w dzienniku budowy można było wpisać, że trwają roboty - mówi rzeczniczka Urzędu Miasta.

Na inwestora nałożono już kilka kar. - Zapłacił 410 tysięcy złotych, teraz trwa postępowanie windykacyjne 820 tysięcy - dodaje Tomasz Banel. - Zapewne będziemy też zmuszeni nałożyć karę za zwłokę w budowie za obecny rok, tym razem będzie to milion dwieście tysięcy. Chciałbym też zaznaczyć, że nie zależy nam na takim pozyskiwaniu pieniędzy. Chcemy by inwestor zbudował to do czego się zobowiązał - dodaje.

Z inwestorem nie udało nam się skontaktować.

DOSTĘP PREMIUM