Maszynista pociągu jechał prawie 120 km/h. Trzy razy szybciej niż mógł

Jak się dowiedziało się TOK FM są już wstępne przyczyny wczorajszego wykolejenia pociągu na trasie Katowice-Tychy. Maszynista jechał zbyt szybko - 117 km na h, a mógł zaledwie 40 km. Nikomu nic się poważnego nie stało. 30 osób ewakuowano, 5 osób zostało niegroźnie potłuczonych.
Wykolejony skład z powodu remontu jechał zastępczym torem. Wypadł z szyn na rozjeździe.

Przyczyny wykolejenia składu ustalają eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Dziś na miejscu zdarzenia, dokładnie o tej samej porze o której doszło wczoraj do wykolejenia, przeprowadzili symulację, by ustalić dlaczego maszynista jechał z taką prędkością. Ich ustalenia poznamy jeszcze dziś. Okazało się, że sygnał na semaforze był prawidłowy, paliły się światła, pomarańczowe, zielone i wskaźnik, który zobowiązuje do zwolnienia i jazdy po innym torze.

Wykolejony skład z powodu remontu jechał zastępczym torem. Wypadł z szyn na rozjeździe.

- Powinien w tym miejscu maksymalnie jechać 40 kilometrów na godzinę, a jechał z prędkością 117 kilometrów na godzinę - powiedział TOK FM dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Katowicach Karol Trzoński. Flirty mogą osiągać maksymalnie 160 km na godzinę . Ten szwajcarski skład należy do najnowocześniejszych w Polsce. Niestety, polskie torowiska nie przystają do jego możliwości.

Nadal trwa usuwanie skutków wykolejenia pociągu. To uczęszczana trasa. Każdej doby przez ten odcinek, łączący Katowice z Bielskiem-Białą, Czechami i Słowacją, przejeżdża około 150 pociągów, w większości osobowych. Do czasu naprawy uszkodzonego torowiska pasażerowie muszą się liczyć z opóźnieniami.

Do czasu wyjaśnienia sprawy maszynista został zawieszony. Komisja na ostateczne zbadanie przyczyn tego zdarzenia ma 30 dni.

DOSTĘP PREMIUM