List do Anny Komorowskiej: "Ciekawa propozycja", "to nie jest zły pomysł"

- Jest to ciekawa propozycja, bo mogłaby pogodzić wszystkie strony sporu. Natomiast mam wrażenie, że to zima rozstrzygnie ten problem - komentowała list części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej Renata Grochal z "Gazety Wyborczej". - Element patronatu Anny Komorowskiej budzi moje wątpliwości - oponował Michał Karnowski z "Polski The Times".
Rodziny 28 ofiar tragedii smoleńskiej napisały list do Anny Komorowskiej. Zapraszają w nim rodziny pozostałych i Pierwszą damę do wspólnej pielgrzymki na miejsce katastrofy. "Chcemy przejść te metry, których IM zabrakło, aby dolecieć do pasa lotniska" - czytamy w liście. Sygnatariusze proponują także rozwiązanie kwestii krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego - mogą go zabrać ze sobą na miejsce wypadku.

- Jest to ciekawa propozycja, bo mogłaby pogodzić wszystkie strony sporu - mówiła w TOK FM Renata Grochal z "Gazety Wyborczej". - Natomiast mam wrażenie, że to zima rozstrzygnie ten problem - mrozy sprawią, że pod Pałac nikt już nie będzie przychodził - dodała. I zastrzegła: - Władze popełniły błąd nie przenosząc tego krzyża na początku sierpnia, bo teraz jest wykorzystywany do wojny politycznej.

Zdaniem Grochal tę wojnę polityczną można było zaobserwować rano. - Kiedy Jarosław Kaczyński z delegacją PiS-u składał kwiaty pod krzyżem. Chodziło o to, żeby pokazać, że bronimy tego krzyża, że składamy kwiaty. Żeby to był spektakl polityczny - podkreśliła.

Z kolei Michał Karnowski z "Polski The Times" uważa, że prośba w liście o patronat Anny Komorowskiej i angażowanie we wszystko prezydentowej nie jest najlepszym wyjściem. - Budzi moje wątpliwości. Nie wiem, czy to było dobrze przemyślane, bo od razu ustawia całą debatę w pewien określony sposób. Gdyby ten list był części rodzin do pozostałych rodzin, to byłaby to przestrzeń czysta, bez polityki, która wyjątkowo jątrzy - zaznaczył Karnowski. Jednak: - Wydaje mi się, że to nie jest zły pomysł, bo pozwala tzw. "obrońcom krzyża" wyjść z twarzą. To rzeczywiście mogłoby zakończyć godnie tę sprawę.

Zdaniem Karnowskiego prezydentowa powinna zaprosić wszystkie rodziny i spokojnie z nimi pomysły z listu omówić: pielgrzymkę na miejsce katastrofy i przeniesienie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. - Byłem na Krakowskim Przedmieściu i to wygląda straszliwie. Stać nas na więcej. W Polakach jest już zmęczenie tym konfliktem i pragnienie budowania czegoś godnego. Ten list otwiera pole do tego - podsumował Karnowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM