Gosiewska o pielgrzymce do Smoleńska: To byłby handel wymienny krzyżem

- Nie można krzyża zabierać tylko po to, żeby się go pozbyć spod Pałacu Prezydenckiego - mówi ?Polsce The Times? Beata Gosiewska, żona zmarłego w katastrofie w Smoleńsku Przemysława Gosiewskiego. Jest przeciwna pomysłowi rodzin 28 ofiar, które zaproponowały wspólną pielgrzymkę i przeniesienie krzyża na miejsce katastrofy. - To handel wymienny krzyżem - mówi.
- Uważam to za propozycję niestosowną. Inicjatorzy przedsięwzięcia nie przedstawiali merytorycznej argumentacji, która by mnie przekonała - komentuje Beata Gosiewska. - Zgodnie z zasadami wiary katolickiej pielgrzymka niesie krzyż ze szczególna intencją. W mojej ocenie pielgrzymowanie z krzyżem powinno mieć głębszy sens, a nie tylko chęć pozbycia się krzyża - argumentuje wdowa po Przemysławie Gosiewskim.

Jej zdaniem "patronat", jaki nad inicjatywą 28 rodzin objęła prezydentowa Anna Komorowska, jest "sztuczny". - W mojej ocenie jest to kwestia niezręczna i nieco problematyczna. Znam wiele wypowiedzi prezydenta, z których wynika, że nie traktuje on poważnie problemu katastrofy smoleńskiej i jej upamiętnienia. Nazwał nas "nieszczęsnymi" rodzinami, to obraźliwe - mówi Beata Gosiewska "Polsce The Times". - Jeśli Anna Komorowska chce w jakiś sposób zabrać głos w tej dyskusji, powinna raczej wpłynąć na męża i przekonać go, aby zgodził się na obelisk przed Pałacem Prezydenckim.

DOSTĘP PREMIUM