Abp Życiński: "Dla Kościoła to zamknięcie bolesnego okresu"

Abp Józef Życiński, metropolita lubelski, przyznał w Poranku Radia TOK FM, że Kościół z ulgą przyjął wczorajsze usunięcie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. - Dla Kościoła wczorajszy dzień stanowi zamknięcie tego bolesnego okresu, gdzie krzyż został wprowadzony w atmosferę targowiska - stwierdził Życiński.
Abp Życiński mówił w rozmowie z Jackiem Żakowskim, że do tej pory mieliśmy "niedopuszczalną atmosferę, która tworzyła wyrazy rozdarcia". - Z jednej strony deklaracje biskupów, że krzyża nie można traktować instrumentalnie. A z drugiej niektóre środowiska traktowały krzyż jako instrument przetargu, środek prowadzony do budowy pomnika - mówił metropolita lubelski.

Wczoraj ok. 8 rano Kancelaria Prezydenta usunęła krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego. Trafił do kaplicy w siedzibie prezydenta. Według Jacka Michałowskiego, szefa Kancelarii, krzyż będzie tam czekał na dogodny moment sprzyjający wykonaniu umowy zawartej 21 lipca pomiędzy Kancelarią Prezydenta, Kurią Metropolitalną Warszawską i organizacjami harcerskimi o przeniesienie go do kościoła św. Anny.

- "Krzyż był substytutem pomnika" - przeczytałem dzisiaj w gazetach - mówił dzisiaj w TOK FM abp Życiński. - Nagle, w katolickiej Polsce odnajdujemy informację, że krzyż to tylko substytut pomnika - podkreślił. - Niektórzy zrobiliby z niego element dekoracyjny. Szczególnie bolesna jest sytuacja, gdy bez obiektywnego powodu usiłuje się krzyż podporządkowywać pomnikowi, i to wtedy, kiedy wszyscy są zgodni, że pomnik trzeba wznieść. Tylko pomniki wznosi się w atmosferze szacunku dla zmarłych, szukając tych wartości, które nas łączą, dobierając grono osób kompetentnych do projektu, a nie metodą krzyku i szantaży - dodał.

"Ulga". Kościół po usunięciu krzyża

- Dla Kościoła wczorajszy dzień stanowi zamknięcie tego bolesnego okresu, gdzie krzyż został wprowadzony w atmosferę targowiska - mówił Życiński. - Gdzie zamiast atmosfery szacunku, wyciszenia, tworzono klimat sprzyjający także miłośnikom happeningu. A otrzymuję komentarze młodych ludzi, którzy piszą, że jeżeli krzyż będzie im się kojarzył z happeningiem, to oni zmienią swoją postawę wobec Kościoła - zaznaczył.

- Kościół z poczuciem ulgi przyjmuje tę sytuację, w której krzyż stanie się miejscem szacunku, najwyższym skarbem chrześcijaństwa, a nie instrumentem działania prowokującym drwiny i niepoważne zachowania - kontynuował. - Mówiąc o drwinach, myślę o tych osobach, które wpierw do restauracyjki, a po śledziku i wódeczce wychodziły posłuchać komentarzy pod krzyżem i potem opisywały to w swoich blogach, choćby w bardzo popularnych tygodnikach - mówił metropolita lubelski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM