Pełnomocnik Kościoła przed Komisją Majątkową aresztowany na 3 miesiące

Sąd zdecydował o aresztowaniu Marka P. - pełnomocnika Kościoła przed Komisją Majątkową. Jest podejrzany o korupcję i oszustwa.
Na 3 miesiące do aresztu trafił Marek P, pełnomocnik Kościoła przed Komisją Majątkową MSWiA. Prokuratura stawia mu cztery zarzuty: trzech oszustw na łączną sumę ok. 10 mln zł oraz jeden zarzut korupcyjny. O tymczasowe aresztowanie wnioskowali śledczy, wskazując na obawę ucieczki i matactwa oraz grożącą mu wysoką karę do 12 lat więzienia. Ten trzeci argument zaważył na decyzji sądu.

- Sąd uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów i wymierzenie mu wysokiej kary jest realne - powiedział dziennikarzom prokurator Radosław Woźniak.

Marek P. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w niedzielę. - Chodzi tu o korupcję osoby pełniącej funkcję publiczną. Trzy pozostałe zarzuty dotyczą oszustwa i tutaj szkodę liczymy na około 10 milionów złotych - powiedział TOK FM prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy odzyskiwaniu kościelnej ziemi.

Z uwagi na dobro śledztwa Szułczyński nie zdradził zbyt wiele. Wiadomo, że wśród przesłuchiwanych były osoby duchowne. - To mogę potwierdzić, ale o kogo chodzi, to oczywiście nie - oświadczył. Z pewnością będą kolejne zarzuty. Do tej pory w tym śledztwie usłyszało je pięć osób. Jedną z nich jest rzeczoznawca. - Sporządzał operaty szacunkowe na zlecenie osób ubiegających się o zwrot majątku. Odbiegały one od rzeczywistej wartości tych nieruchomości na poważne kwoty - mówi Szułczyński. Na przykład P. ziemię wartą prawie 35 mln zł., którą Komisja przekazała później Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta, wycenił na 7 mln zł.

Organ, od decyzji którego nie ma odwołania

- To śledztwo trwa bardzo długo, ponad dwa lata - komentował całą sprawę w TOK FM Wojciech Czuchnowski. - CBA podkreśla, że to śledztwo własne biura, więc można podejrzewać, że prześwietlili cały szereg spraw, które Marek P. pilotował, a było ich chyba nawet grubo ponad 100 - dodał.

- Komisja Majątkowa to jedna z pięciu organów w Polsce, od orzeczeń których nie ma odwołania - tłumaczył z kolei dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW. - Jeżeli Trybunał Konstytucyjny nie może od kilku lat rozpatrzyć sprawy, która już laikowi na pierwszy rzut oka rysuje się jako jednoznaczna jako bezprawie, to zakrawa na legitymizowanie przez TK bezprawia - zaznaczył.

Marek P., oficer SB, przez kilkanaście lat zajmował się odzyskiwaniem utraconego majątku Kościoła. O pomoc miały się do niego zwracać parafie z całego kraju. Były oficer SB podobno cieszył się w tym środowisku renomą: był skuteczny i potrafił sprawić, że członkowie Komisji Majątkowej akceptowali niską wycenę przekazywanych gruntów. Marek P. pośredniczył potem w sprzedaży tych terenów za odpowiednio wyższą cenę.

Dzięki staraniom Marka P. m.in. Kraków musiał przekazać zakonowi cystersów siedem działek w centrum miasta wartych 24 mln zł. Warszawa straciła jeszcze więcej: siostry elżbietanki dostały 47 hektarów na Białołęce. Ziemie warte 240 mln złotych wyceniono tam na 31 mln złotych.

Śledztwo dotyczące decyzji Komisji Majątkowej prowadzi także warszawska prokuratura.

DOSTĘP PREMIUM