"Czujemy się jak na cmentarzu" - skarżą się mieszkańcy sopockiego domu L. Kaczyńskiego

Mieszkańcy sopockiej kamienicy, w której mieszkał Lech Kaczyński, mają dość zniczy i rozmodlonego tłumu pod oknami. Co miesiąc zbierają się tam sympatycy byłego prezydenta. Ostatnio był wśród nich Jacek Kurski. - Gdyby nie to, że syn mnie zatrzymał, to bym zeszła i dała temu Kurskiemu - denerwuje się pani Joanna, niegdyś sąsiadka Lecha Kaczyńskiego. - Tu nie idzie żyć, czujemy się jak na cmentarzu - dodaje.
Znicze pod sopocką kamienicą płoną od 10 kwietnia. Początkowo ustawiano je spontanicznie. Teraz wygląda to na zorganizowaną akcję. - Przyjeżdżają mikrobusami całe wycieczki. Śpiewają, klęczą, odmawiają różaniec. Tyle, że tu nic nie ma. Mieszkanie stoi puste. Nawet Marta rzadko zagląda - mówi jeden z mieszkańców.

"Usłyszałam, że jestem starą komunistką..."

Ale znicze to nie wszystko. Na płocie rozwieszono patriotyczne plakaty, pomiędzy szczeble powtykano narodowe flagi powleczone kirem. - Próbowałam przekonywać, że niszczą nam płot, że depczą ogródek. W odpowiedzi usłyszałam, że jestem starą komunistką i że jeśli chcę, to mogę się wyprowadzić - opowiada pani Joanna w rozmowie z reporterem TOK FM.

Mieszkańcy są rozgoryczeni brakiem reakcji władz miasta. Twierdzą, że nikt nie pomaga im sprzątać terenu. W urzędzie dowiedzieli się, że za porządek odpowiada wspólnota. - Harcerze sprzątali przez pierwsze trzy dni. Później kwiaty gniły tygodniami - mówi kobieta wracająca z położonego nieopodal sklepu. - Wspólnoty nie stać na zamawianie co rusz ciężarówki sprzątającej te śmieci - dodaje.

Będzie muzeum?

Mieszkańców dodatkowo elektryzuje propozycja utworzenia w mieszkaniu byłego prezydenta muzeum. Mówią, że nigdy się na to nie zgodzą. Placówka przyciągnęłaby jeszcze większą rzeszę zwolenników byłego prezydenta.

Być może procesje pod dom by ustały, gdyby ustawiono w mieście specjalną tablicę poświęconą pamięci prezydenckiej pary. - Taka tablica będzie w kościele, do którego chodził prezydent z małżonką. To inicjatywa tamtejszego proboszcza - mówi prezydent Sopotu Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - Co do nastrojów w kamienicy, to cóż jej mieszkańcom doradziłbym więcej cierpliwości - dodaje.

Ale pomysł proboszcza nie podoba się lokalnym działaczom PiS. Hanna Foltyn-Kubicka przekonuje, że tablica powinna być wmurowana na skwerze przy kamienicy. - Tam można było spotkać prezydenta na spacerze. To idealne miejsce - mówi.

Byli sąsiedzi prezydenta pomysł popierają, ale mają wątpliwości, czy to rozwiąże ich problemy. - Oni się zachowują jak sekta. Im potrzebny jest konflikt - uważa pani Joanna. - Nawet jak tablica stanie, to powiedzą, że jest nie taka, jak by chcieli, i dalej będą tu przychodzić. Tak jak w Warszawie - powiedziała mieszkanka sopockiej kamienicy, w której mieszkał Lech Kaczyński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM