Małopolska policja nie ma na benzynę

W jej budżecie na ten cel zabrakło dwóch milionów złotych. - Nie czujemy się bezpieczni w tym mieście - skarżą się mieszkańcy Krakowa. - Wychodzę często wieczorem ze znajomymi i zaczepiają nas jacyś menele, a policji wtedy nie ma. W ostatnim czasie rzeczywiście pełno jest napadów i rabunków - dodają.
- Pamiętam taką sytuację: jak rabowali sklep, a dyżurny na komendzie powiedział, że mu przykro, ale nie ma kto przyjechać. Kto to widział, żeby w cywilizowanym świecie takie rzeczy się działy - mówi TOK FM jeden z mieszkańców Krakowa.

Limitowanie kilometrów to to, co czeka nas w najbliższym czasie. Możemy zapomnieć o obecności funkcjonariuszy przy zwykłych interwencjach. - Policjanci będą wysyłani tylko tam, gdzie będzie istniało podejrzenie zagrożenia życia lub zdrowia - mówi Janusz Łabuz, przewodniczący Związku Zawodowego Policjantów w Małopolsce. - Policjantowi trudno z rozmowy telefonicznej wywnioskować, czy zgłaszane zdarzenie niesie już za sobą zagrożenie zdrowia i życia, czy też nie. Ja nie chciałbym być na miejscu policjanta, który taką decyzję musi podjąć - dodaje Łabuz.

Niestety brak pieniędzy na benzynę to nie jedyny powód, dla którego mieszkańcy Małopolski nie mogą czuć się bezpiecznie. W całym województwie brakuje grubo ponad tysiąca policjantów. To tyle ile razem liczą komendy w czterech małopolskich gminach.

DOSTĘP PREMIUM