Znicze płoną na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie

W dniu Wszystkich Świętych znicze płoną na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie, choć jak twierdzą sami Żydzi, powinny być zapalane tylko w rocznicę śmierci. - To właśnie jest dzień pamięci dla Żydów. Wtedy przychodzi się na cmentarz, zapala świece i wspomina się swoja rodzinę - tłumaczy Jan Jagielski, który oprowadza wizytujących po cmentarzu przy Okopowej w Warszawie.
To jedna z największych żydowskich nekropolii na świecie. Na ponad 33 hektarach spoczywają szczątki prawie 200 tysięcy ludzi. - W Polsce jest około 10 tysięcy Żydów i około 2 tysiące cmentarzy - wylicza Jan Jagielski. Większość żydowskich cmentarzy jest zniszczonych.

- Na cmentarz żydowski przychodzi się też przed nowym rokiem żydowskim, żeby przeprosić zmarłych - dodaje w rozmowie z reporterem TOK FM pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego. - W tej chwili to jest typowe, że znicze i świeczki palą się w dniu Wszystkich Świętych, dlatego, że w Polsce jest już niewielu Żydów - wyjaśnia Jagielski. Pewnie dlatego na cmentarzu nie ma w ogóle chasydów, czyli tych najbardziej pobożnych i ortodoksyjnych członków społeczności wyznania mojżeszowego.

Na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie oprócz wycieczek z USA czy Izraela sporo jest także osób, które przychodzą szukać tam spokojnego zakątka do zadumy. - To jest miejsce, nie wiem czy to dobre słowo, medytacyjne - ocenia młoda dziewczyna z aparatem. - Po to tu przyszłam, a przy okazji chciałam uwiecznić w obiektywie ludzi zatrzymujących się przy grobach. - Na tym cmentarzu są piękne pomniki w przeciwieństwie do tych nowoczesnych marmurów - zachwyca się Warszawianka. - Te współczesne kolorowe znicze w ogóle tu nie pasują - zauważa towarzyszący jej młody mężczyzna.

Na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie rocznie chowanych jest 10-12 osób.

Najwięcej zniczy pali się w czynnej kwaterze. Tam gdzie ciągle grzebie się zmarłych. - Tam pochowani są prozaik Julian Stryjkowski czy reżyser i aktor Michał Szwejlich - opowiada Jagielski. Łunę widać wieczorem także w pobliżu grobu zmarłego w ubiegłym roku Marka Edelmana. Obok jego mogiły, grób Adiny Blady-Szwajger-Świdowskiej, serdecznej przyjaciółki Edelmana.

- Tu jest też masowy grób. Wrzucono tam około 50 tysięcy ludzi. Dlatego pali się tak dużo zniczy - wskazuje Jagielski. - Przychodzą tu też palić znicze pod pomnik Janusza Korczaka - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM