Ossów: Odsłonięto mogiłę żołnierzy Armii Czerwonej. Za drugim podejściem

Pod Ossowem na Mazowszu odsłonięto mogiłę 22 żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w tym miejscu podczas wojny polsko-bolszewickiej. Nad mogiłą odmówiono krótka modlitwę prawosławną i katolicką oraz złożono wieńce. Kilka osób protestowało: "Znicz - tak, pomnik - to hańba".
W uroczystości uczestniczyli m.in. Tomasz Nałęcz z kancelarii prezydenta oraz Sekretarz Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert. Rada i Kancelaria Prezydenta RP wspólnie ustaliły, że nagrobek zostanie poprawiony, by budził mniejsze emocje. Ze zbiorowej mogiły czerwonoarmistów na łące pod Ossowem usunięte zostały elementy przypominające bagnety.

"Dlaczego pomnik oprawcom?"

Na kilka minut przed przybyciem gości zebrało się tam kilka osób - przeciwników uroczystości. Trzymali transparenty z napisami: "Jaki prezydent taki patriotyzm", "15 sierpnia w Ossowie - nieudana próba odsłonięcia pomnika najeźdźcom bolszewickim, a kiedy hitlerowskim i czerwonoarmistom za 17 września?", "Znicz- tak, pomnik- to hańba". Przeciwnicy postawienia pomnika przypominali krzywdy, których ich przodkowie doznali od bolszewickich najeźdźców.

Do Ossowa przybyło także kilku przeciwników upamiętnienia z Warszawy. Waldemar Bonkowski, organizator pikiety mówił, że nie powinno być w tym miejscu pomnika i prawosławnego krzyża, bo czerwonoarmiści nie przyjechali wyzwalać naszego kraju, ani ewangelizować, tylko mordować Polaków i nie mieli nic wspólnego z wiarą prawosławną. Jego zdaniem, wystarczyłaby tutaj tablica, a nie pomnik, bo w tym miejscu, które jest nasiąknięte krwią polskich żołnierzy, nie powinno się czcić bolszewickich najeźdźców. - Dlaczego mamy stawiać pomniki oprawcom? - pyta. Waldemar Bonkowski zwraca uwagę, że polscy żołnierze, którzy zginęli w walce z bolszewikami, nie zostali tak upamiętnieni. Przeciwnicy uroczystości po jej zakończeniu odśpiewali polski hymn i krzyczeli "Zdrada", "Hańba". Nie doszło jednak do żadnych incydentów.

"To nie ukłon w stronę Rosji"

Wśród mieszkańców Ossowa byli tacy, którym pomnik nie przeszkadza. Argumentowali, że żołnierze Armii Czerwonej byli tylko ludźmi, którzy wykonywali rozkazy. Tomasz Nałęcz z kancelarii prezydenta tłumaczył, że była to "religijna uroczystość w ramach rycerskiej polskiej tradycji, mająca na celu oddanie hołdu poległym i zwyciężonym". - Nie ma to nic wspólnego z polityką, bo jest to uroczystość religijna - dodał. Tomasz Nałęcz mówił też, że chrześcijańska i rycerska tradycja nie pozwala mścić się na poległych. Argumentował, że tylko narody barbarzyńskie nie potrafią uhonorować śmierci, także śmierci wroga.

Sekretarz Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert mówił, że prawo zobowiązuje Polaków zapewnienie godnego pochówku wszystkim żołnierzom, nie tylko polskim, lecz także innej narodowości. Zapewniał, że "nie jest to absolutnie żaden ukłon w stronę Rosji i sowietów". Mieszkańcy okolicznych miejscowości są podzieleni, część z nich uważa, że bolszewicy, mimo iż byli najeźdźcami, powinni mieć swoje mogiły i swój pomnik, inni - że pomnika tu być nie powinno.

Drugie podejście

Było to drugie podejście do uroczystego odsłonięcia mogiły 22 żołnierzy Armii Czerwonej, którzy polegli w tym miejscu podczas wojny polsko-bolszewickiej Latem protestowało kilkudziesięciu mieszkańców Ossowa i okolicznych miejscowości. Nieznani sprawcy sprofanowali mogiłę, malując na niej czerwone gwiazdy. Do protestujących przyłączyły się niektóre organizacje kombatanckie, które uznały za niestosowne oddawanie honorów żołnierzom Armii Czerwonej, którzy walczyli z Polakami w latach 1919-1920.

We wrześniu mogiła została ponownie sprofanowana. Po konsultacjach z mieszkańcami Ossowa, zmieniono formę mogiły. Usunięto 22 kawałki bagnetów, które wzbudziły największe kontrowersje, pozostał natomiast krzyż prawosławny. W Ossowie spoczywa 22 żołnierzy Armii Czerwonej, którzy polegli tam w bitwie z polskim wojskiem w 1920 roku. Jest to symboliczna mogiła.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM