"Gruby jak Polak"? Tyjemy szybciej niż Amerykanie

Jemy gorzej i tyjemy zdecydowanie szybciej niż Amerykanie. Naukowy alarmują: otyłość staje się polskim znakiem rozpoznawczym. Jeśli chodzi o przyrost liczby grubasów zostawiamy w tyle i Stany Zjednoczone i całą Europę.
Trudno przypuszczać, by to polski schabowy nagle stał się bardziej szkodliwy niż amerykański hamburger, ale naukowcy przytaczają liczby, a te mówią same za siebie. - W ciągu ostatnich trzydziestu lat odsetek otyłych dzieci w USA zwiększył się trzykrotnie, a w populacji warszawskiej dziesięciokrotnie - alarmuje profesor Mirosław Jarosz z Instytutu Żywności i Żywienia.

Eksperci ocenili, że otyłych chłopców jest teraz trzy razy więcej niż 40 lat temu (3 proc.) A otyłych dziewczynek 10 razy więcej niż w 1970 r. (skok z 0,3 proc. do 3,5 proc.). Plagą jest też nadwaga: ma ją 20 proc. chłopców i 15 proc. dziewczynek w wieku szkolnym.

Duży brzuch to tylko początek

Skutki otyłości, to nie tylko gorzej wyglądające na plaży ciało. - Ostatnie badania jasno wskazują, że otyłość jest przyczyną rozwoju nowotworów złośliwych: macicy, gruczołu krokowego, jelita grubego i innych - wylicza Jarosz.

Lekarze podkreślają, że największy problem to otyłość dzieci - Mają problemy w nauce, mają problemy z relacjami społecznymi - mówi szef Instytutu Żywności i Żywienia. Naukowcy alarmują też, że wśród osób otyłych nawet przed czterdziestką ryzyko zgonu z powodu udaru mózgu czy zawału jest czterokrotnie wyższe niż u osób o prawidłowej wadze.

Problem dobrze znany

Przyczyny otyłości nie zmieniają się od lat. - Coraz mniej aktywności fizycznej, coraz więcej przetworzonych pokarmów - mówi dietetyk Aleksandra Koper i dodaje, że problem często leży też w tym jak jemy, a nie tylko, co jemy. - Mało czasu poświęcamy na przygotowanie pokarmów i z braku czasu pomijamy posiłki w ciągu dnia. Najgorsze, że potem przejadamy się wieczorem - dodaje Koper.

DOSTĘP PREMIUM