Zyzak: emocje z rządu przekierowuje się na innych - "króla dopalaczy", Kaczyńskiego, mnie...

Paweł Zyzak, świeżo upieczony laureat nagrody za książkę o Wałęsie, tłumaczy w "Rzeczpospoltej" rozpalenie emocji wokół jego książki, jako działanie, które miało odwrócić uwagę od strony rządzącej. Jego zdaniem "kanalizacja emocji na jednostce" dotyczyła nie tylko jego. Teraz skupia się na Jarosławie Kaczyńskim oraz Dawidzie Bratko, tzw. królu dopalaczy.
11 listopada za kontrowersyjną publikację "Lech Wałęsa - idea i historia". Zyzak dostał nagrodę in. Józefa Mackiewicza. Jej laureatami są m.in. Bronisław Wildstein czy ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski.

"Lech Wałęsa - idea i historia" została wydana 2 lata temu. Autor napisał w niej m.in., że były przywódca Solidarności był agentem SB i w czasach młodości miał nieślubne dziecko. Nie brakuje też obyczajowych smaczków, jak np. to, że Wałęsa załatwiał się do kościelnej kropielnicy.

Książka wywołała burzę - zarzucano jej niewielką wartość naukową. Zyzak opiera się w dużej mierze na opowieściach mieszkańców rodzinnej wsi Wałęsy.

Żeby nie było więcej Zyzaków

Historyk pytany przez "Rzeczpospolitą", czy zastanawiał się nad źródłami "ataków" wylicza trzy. - Pierwszy, odstraszenie potencjalnych przyszłych Zyzaków od opisywania historii kolidującej z dobrym samopoczuciem dzisiejszej klasy politycznej. Drugi - odstraszenie od samej publikacji, której nie dotykamy, gdyż jest szambem - tłumaczy w "Rzeczpospolitej Zyzak - I trzeci, kanalizacja ludzkich emocji na jednostce, emocji, które mogłyby być w innym wypadku skierowane na przykład w stronę formacji rządzącej. Z czymś podobnym zetknął się Sławomir Cenckiewicz, a ostatnio ktoś zupełnie z innego kręgu - "król dopalaczy" (Dawid Bratko, właściciel sieci sklepów z dopalaczami, które z hukiem zamknięto 2 października - red) - opowiada Zyzak.

Emocji rozproszyć się nie da. Stąd atak na biuro PiS

Jego zdaniem na co dzień emocje kumulowane są wokół Jarosława Kaczyńskiego. - Ale to niebezpieczna gra, bo czasem tych emocji w zupełności skanalizować i rozproszyć się nie da i dochodzi do takich sytuacji jak ta, która miała miejsce w łódzkim biurze PiS. W historii nieraz było tak, że utrata kontroli nad ludzkimi emocjami powodowała, że eksplodowały one prosto w twarze tym, którzy je wytwarzali - dodaje Zyzak.

Na paleciaku słuchałem audiobooków

Paweł Zyzak w obszernym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" wypowiada się o aktualnej sytuacji w Polsce oraz o kłopotach, z którymi borykał się po "nagonce", do której doszło po wydaniu książki.

Żali się, że nieprzyjemności spotykały członków jego rodziny i opowiada o pracy w hipermarkecie, którą wspomina dobrze, bo podczas jazdy na tzw. paleciaku słuchał audiobooków.

Teraz młody historyk, który stracił pracę w IPN, dostał stypendium naukowe na Uniwersytecie Adama Mickiewcza w Poznaniu i tam zamierza prowadzić dalszą karierę naukową.

Pełen wywiad w weekendowym wydaniu "Rzeczpospolitej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM