42 łosie "odstrzelone w celach naukowych". Ekolodzy: nie trzeba zabijać, żeby badać

Ministerstwo Środowiska cofnęło zgodę na odstrzał 90 łosi. Ale wcześniej zastrzelono 42 zwierzęta. O zgodę na odstrzał łosi prosili naukowcy z Uniwersytetu Białostockiego. Według ekologów dziś nie trzeba zabijać zwierząt, żeby prowadzić badania. - Rozwiązywania problemów za pomocą strzelby jest najprostszym sposobem - mówił w TOK FM przedstawiciel WWF.
O zgodę na odstrzał 90. łosi poprosili naukowcy z Uniwersytetu Białostockiego i Lasy Państwowe. Ale mało kto o niej wiedział. - Decyzja nie była eksponowana. Docierała do nas od ludzi, którzy mieszkali nad Biebrzą - mówił w TOK FM Paweł Średziński z WWF Polska, który przypomniał, że w naszym kraju obowiązuje moratorium na odstrzał łosi. Według ekologów sytuacja jest wyjątkowa także ze względu na miejsce, w którym prowadzono odstrzały. -Zaczęliśmy mieć do czynienia z pozwoleniem na odstrzał w obwodach łowieckich sąsiadujących z parkiem narodowym. To ma wpływ na populację w Biebrzańskim Parku Narodowym, a to matecznik łosia - powiedział w Komentarzach Radia TOK FM. Po wydaniu przez ministerstwo zgody w okolicach BPN zastrzelono około 20 zwierząt.

- Rada przyjęła stanowisko, żeby nie strzelać łosi w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego - dodał członek Rady Naukowej BPN, myśliwy oraz znawca łosi, Adam Sieńko. Rada nie poparła wniosku o odstrzał.

Dlaczego łosie z Biebrzańskiego Parku są tak wyjątkowe? - Wyniki badań wskazują, że populacja biebrzańska jest odmienna genetycznie od reszty łosi w Polsce - to jakby taka wyspa po lodowcu, która stworzyła optymalne warunki dla rozwoju łosia - wyjaśnił Sieńko. Jak dodał w całej dolinie Biebrzy żyje ok. 1200 łosi, w parku narodowym ponad 600.

Nie trzeba zabijać, żeby badać

Decyzja MŚ wzbudziła protesty ekologów nie tylko ze względu na prowadzenie odstrzału w pobliżu parku narodowego. Zwracano uwagę, że do badań naukowych niekoniecznie trzeba zabijać zwierzęta. A właśnie potrzebą przeprowadzenia badań naukowych argumentowano prośbę o zgodę na odstrzał łosi. Jak informuje ministerstwo we wniosku wymieniono m.in. badania genetyczne oraz nad rozrodczością i strukturą wiekową zwierząt. - Badania dotyczące płodności trudno przeprowadzić w inny sposób. Ale jeśli chodzi o badanie wieku i badań genetycznych to niekoniecznie musi się to skończyć zabiciem zwierzęcia - przyznaje Adam Sieńko. Ale jak dodał członek Rady Naukowej Biebrzańskiego Parku Narodowego - trudno mu jednoznacznie oceniać sprawę. - Nie znam celu badań. Na pewno komisja etyki musiała się tym zająć i taką zgodę wydać - mówił.

Jak podkreślał Sieńko możliwe jest prowadzenie badań naukowych połączonych z "aktywną ochroną łosia biebrzańskiego". - To nie jest kwestia tego, czy takie badania powinny być prowadzone - bo to zawsze będzie budziło kontrowersje - ale gdzie powinny być prowadzone. Według rady naukowej takie badania nie powinny być prowadzone w obwodach graniczących z parkiem - mówił gość TOK FM.

- Niektóre odstrzały, prowadzone czy w granicach parków czy w otulinie, są akceptowane. Nikt nie kwestionuje odstrzału dzików, które powodują istotne szkody w uprawach rolnych. Każdy gatunek potrzebuje oddzielnego traktowania - inaczej powinien być prowadzony odstrzał dzika, inaczej jelenia czy łosia. W dzisiejszym świecie to nieuniknione - stwierdził Adam Sieńko.

Ale - jak mówił Paweł Średziński WWF Polska - "rozwiązywanie problemów za pomocą strzelby jest najprostszym sposobem". - Przyszłością być może jest zastanowienie się, jak w sposób jak najbardziej przyjazny przyrodzie rozwiązywać problemy związane z ekosystemem, który został zaburzony przez ludzi - powiedział.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM