Agent Tomek o Sawickiej i Marczuk: To nie ofiary, to bandyci

Ofensywa medialna agenta Tomka trwa. Wczoraj b. funkcjonariusz CBA ujawnił swoją twarz w "Super Expressie" i "Newsweeku". Dzisiaj udzielił obszernego wywiadu "Rzeczpospolitej". - Nie mam wyrzutów sumienia. Niczego nie żałuję - mówi.
- Nie narażam na szwank żadnej operacji. Od ponad roku jestem notorycznie oczerniany, znieważany, przedstawiany w złym świetle. (...) Ilość bzdur, jakie napisano na mój temat, jest ogromna - tak Tomasz K. tłumaczy swoją decyzję o nawiązaniu kontaktu z mediami.

Agent wyjaśnia, że oczernianie go to strategia obronna Beaty Sawickiej i Weroniki Marczuk. - Robią to, by pozbawić mnie wiarygodności i polepszyć swoją sytuację procesową - mówi.

To nie ofiary, to bandyci

K. zapewnia, że nigdy nie podrywał żadnej z pań. - Nie przekraczałem granic - podkreśla. - Błagam, skończmy z nazywaniem tych osób ofiarami. To tacy sami bandyci, jak złodzieje samochodów czy handlarze narkotyków. To sprawcy, nie żadne ofiary. Bezwzględni przestępcy (...) działający z chciwości - twierdzi agent Tomek.

- Bardzo chętnie zostałbym w CBA (...). Jednak po zmianie kierownictwa to już nie jest ta sama służba - dodaje K.

DOSTĘP PREMIUM