ULC odrzucił prawie dwustu pilotom zaświadczenia o egzaminach z języka angielskiego

- Certyfikaty zostały wydane na wyrost, bo egzaminy nie były zdawane zgodnie z międzynarodowymi wymaganiami - mówi wiceprezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Tomasz Kądziołka. - Ci piloci mieli pecha, bo trafili na nieuczciwego egzaminatora - dodaje Kądziołka.
Certyfikaty bez uprawnień wydała niemiecka firma ToPilots.

Wśród tych, których umiejętności kwestionuje ULC jest kilkudziesięciu pilotów PLL LOT - przyznaje Jacek Balcer, rzecznik linii. - Większa część naszych pilotów ma zdane te egzaminy - zapewnia Balcer. - To nie jest tak, że nasi piloci nie znają języka angielskiego - dodaje.

Chodzi jednak o coś więcej niż tylko podstawową znajomość angielskiego potrzebną do komunikacji z wieżą kontroli lotów - wskazuje Tomasz Kułakowski, ekspert lotnictwa i jeden z byłych dyrektorów linii.

- Nie o sam certyfikat tu chodzi, ale o elementarne poczucie odpowiedzialności za życie swoje i pasażerów na pokładzie - argumentuje. - Tak naprawdę liczy się swoboda porozumiewania się w tym języku, bo zdarzają się zupełnie nieprzewidziane sytuacje podczas startów czy lądowań i wtedy pilot musi sprawnie porozumiewać się np. z wieżą kontroli lotów - dodaje ekspert. Podobne opinie i argumentacje ma Urząd Lotnictwa Cywilnego.

- Piloci z dużym doświadczeniem w Polskich Liniach Lotniczych, którzy starali się o pracę za granicą, przegrywali już na początku przez brak odpowiedniej znajomości języka angielskiego - przytacza przykłady Tomasz Kułakowski.

Na zdobycie odpowiednich certyfikatów piloci LOT mają czas do 5 marca 2011 roku. Bez nich nie będą mogli latać zagranicę.

LOT zapewnia, że nawet jeśli nie wszystkim uda się zdać egzaminy i zdobyć odpowiednie dokumenty, nie sparaliżuje to normalnej pracy linii.

DOSTĘP PREMIUM