Sasin: W PRL było -30 stopni i komunikacja działała. Słuchacze: Bzdura! On chyba nie żył w tych czasach!

- Ja jeszcze pamiętam takie czasy, to było w schyłkowej komunie, jak było 30 stopni mrozu i trzeba było komunikacją miejską dojeżdżać. Wtedy było mniej samochodów i jakoś ta komunikacja jeździła, pociągi kursowały - mówił w Poranku TOK FM Jacek Sasin, były wojewoda mazowiecki. - Odnośnie 1979 roku: to był koszmar! Nic nie chodziło. I niech nikt mi nie mówi, że tak wszystko kursowało. Nic! - odpowiada jedna ze słuchaczek TOK FM.
- Spadło kilka centymetrów śniegu i miasta są sparaliżowane. Dostajemy informacje prawie że frontowe, jakby nasze najważniejsze miasta były co najmniej intensywnie bombardowane z powietrza - komentował rano w TOK FM sytuację w kraju po opadach śniegu Jacek Sasin, były wojewoda mazowiecki. Dodał, że pamięta jeszcze czasy "schyłkowej komuny" i to "jak było 30 stopni mrozu i trzeba było komunikacją miejską dojeżdżać". - Wtedy było mniej samochodów i jakoś ta komunikacja jeździła, pociągi kursowały. A jak sobie przypomnę ostatni poniedziałek, kiedy spadł pierwszy śnieg, to w pewnym momencie okazało się, że pociągi nie jeżdżą! - mówił.

"Był porządek, bo ludzi wypędzano do odśnieżania!"

- Odnośnie 1979 roku: to był koszmar! Nic nie chodziło. Z placu Narutowicza na plac Trzech Krzyży na piechotę do pracy chodziłam! I niech nikt mi nie mówi, że tak wszystko kursowało. Nic! Było kompletne dno w Warszawie - oponowała słuchaczka, zostawiając swoją opinię na naszej automatycznej sekretarce, pod numerem 22 44 44 064. Podobnie mówił pan Andrzej z Wrocławia: - Był to 1979 rok, tzw. zima stulecia, i Polska cała po prostu stanęła. Natomiast 30 stopni mrozu? To przesada, było 26-28 stopni. Ale generalnie Polska była tak samo zablokowana - przyznał.

- To jakaś bzdura totalna! Za komuny komunikacja jeździła jak chciała i nikt z tym nie mógł nic zrobić - dodała kolejna słuchaczka. - Zawsze stało się na przystanku z przekonaniem, że to loteria: przyjedzie czy nie. Jeśli chodzi o odśnieżanie, to też tak wyglądało: jak dużo śniegu napadało, to ten śnieg był. No za jakiś czas odśnieżyli, ale wcale nie było lepiej czy inaczej, niż w tej chwili. Także pan Sasin chyba zapomniał jak to było albo może nie żył w tamtych czasach.

Słuchamy dalej: - W Polsce Ludowej sytuacja była taka sama jak teraz. Doskonale pamiętam sylwestra, kiedy tak zasypało, że nikt nie mógł nigdzie dojechać - wspominała kolejna osoba. - Doskonale pamiętam przygody kolejowe, jak udało mi się wpakować do ostatniego pociągu, a potem przez cztery dni nic nie jechało do Warszawy. Te opowiadania, że było lepiej, to opowiadania ludzi, którzy nie poruszali się w tamtych czasach albo w ogóle wtedy nie żyli.

- Reżim sobie nieźle radził, bo wypędzano ludzi z pracy w czasie godzin pracy i odśnieżali! Także podzielam zdanie pana Sasina - reasumuje kolejny słuchacz.

"Zgadzam się, czy tak trudno przewidzieć śnieg?"

- No niestety za komuny był porządek. Były egzekwowane prace, które miały zrobić odpowiednie służby, natomiast teraz po prostu się przeżywa dzień, idzie do kasy po pieniądze i tyle - słuchamy kolejnego nagrania.

Bardziej wyrozumiali są nasi facebookowicze: "Niestety, trudno się nie zgodzić ze słowami Sasina... Czy tak trudno przewidzieć, ze w środku kalendarzowej zimy, czyli w grudniu, może spaść śnieg???" - pisze pani Anna.

"Ok., koleś nie jest z mojej bajki (w ogóle do bajek to mu daleko, bardziej koszmary:))... ale MA RACJĘ... Ludzie zastanówcie się... Budowa dróg, odśnieżanie, itd. - WIADOMO, ŻE W SYSTEMACH AUTORYTANYCH SA SZYBSZE!!! Tylko kompletny abnegat może tego nie dostrzegać!!! Nie trzeba się przejmować kosztami, ludźmi, ochroną środowiska, zasobami. Zobaczcie jak budowano WZ!!!??? Junacy, wywłaszczenia i w rok była gotowa!" - pisze pan Łukasz.

Pani Ewa podsumowuje: "Jest era kosmosu, a nie potrafimy sobie poradzić z 20cm śniegu".

Kolejny atak zimy w Polsce. Może spaść nawet 30 cm śniegu (Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię): Ludzie czekający na przystanku w Katowicachfot. Alert24

DOSTĘP PREMIUM