Barbórka: Orkiestra gra, w karczmie piwo się leje. To taka tradycja. Trzeba założyć krawat

Górniczo-hutnicza orkiestra dęta i to nie jedna od rana gra. W sobotę Barbórka - wielkie święto dla górników i ich rodzin, dzień wolny od pracy. Pracy, która jest ciężka, ale daje chleb i bywa inspiracją.
- To jest organ urabiający, kawałek kombajnu. Tu jest jedna sekcja zmechanizowana, tu obudowa, która chroni przed zawaleniem - opisuje TOK FM swoje prace Wiktor Tcheda, górnik z kopalni Piast w Bieruniu. W tej kopalni pracuje już wiele lat, pracuje i pracowała tu też cała jego rodzina. Swoją przygodę z rzeźbieniem zaczął jednak niedawno. - Nagle. Dwa lata temu stwierdziłem, że są brzydkie dni, to można coś pogrzebać. A tu jest cały dół, tu jest każdy kawałek kopalni - mówi z pasją. Czym dla niego jest Barbórka? - Najważniejsze święto po Bożym Narodzeniu. My z tego żyjemy, to jest nasz świat, tu są tacy ludzie, że zawsze pomogą - tłumaczy.

Atmosfera Barbórki jest wyjątkowa. Czuć ją już od rana

Mieszkańców starych osiedli od piątej godziny budzą górnicze orkiestry. - To jest waltornia, albo róg. Gramy od Pszczyny, po Lędziny, aż do Bierunia. I nie budzimy tylko czekają na nas. Taka tradycja. Ojciec też grał - śmieje się Jan Król, grający w jednej z górniczych orkiestr. Jego zdaniem Barbórka to dzień, kiedy się o górnikach pamięta. - Właśnie, cała władza wtedy wspomina o Śląsku, cała Warszawa i raczej wszyscy tu są - dodaje.

W kościołach lub cechowniach kopalń odprawiane są msze w intencji górników, organizowane są liczne spotkania, akademie, wręczane medale. Górnicy bawią się "karczmach" piwnych, kobiety na "babskich combrach". - Krawat założyłem, bo biesiadę mamy, a nie z powodu, że odwiedza nas prezydent - zarzeka się jeden z pracowników Piasta, kopalni, którą odwiedził Bronisław Komorowski.

Czego sobie życzą z okazji Barbórki? - Oby nie było gorzej. Szczęścia górniczego. Żeby święta Barbara miała nas w opiece - wymieniają górnicy. I najważniejsze - Tyle samo zjazdów co wyjazdów.

DOSTĘP PREMIUM