Zabijanie za kotarą, śnięta ryba w ekotorbie, czyli przedświąteczny karp w hipermarkecie

Półżywe karpie, krew w basenach i duszące się ryby w eko-reklamówkach. Nasi krakowscy reporterzy sprawdzili, w jakich warunkach sprzedawane są przed świętami ryby w największych hipermarketach. Jedna z ich interwencji zakończyła się mandatem sanepidu dla wicekierownika działu.
Jak sytuacja wygląda u Państwa? Proszę pisać na Alert24>>

Kolejka po karpia ustawia się kilkanaście minut przed otwarciem hipermarketu. Blisko 200 osób czeka w skupieniu przed wejściem, w tym roku świąteczny przysmak sprzedawany jest w Realu przy ul. Bora Komorowskiego w rewelacyjnie niskiej cenie (6,97 zł).

Real. Karpik zabity - do ekotorby

Punktualnie o godz. 9 zaczyna się bieg po rybę. W zaledwie kilkadziesiąt sekund przy basenach formuje się komitet kolejkowy. Karpie zabija się tu za specjalną kotarą na życzenie klienta. Do basenów podłączono aparaturę dostarczającą powietrze rybom. Wszystko w najlepszym porządku. Dopiero gdy na salę sprzedaży wjeżdża świeża partia towaru, zaczynamy mieć wątpliwości.



Karpie dowożone są do basenu w plastikowych pojemnikach bez wody. Jest krew, bo - jak twierdzą pracownicy wszystkich marketów - ryby same się krzywdzą, ocierając się o siebie. Pracownicy Reala szybko przerzucają ryby do basenu. Jedną na drugą. Chwilę potem karpie odławiane są po raz kolejny i wynoszone - za przepierzenie - do zabicia. Po czym, trafiają najczęściej do plastikowej ekotorby.

Stajemy przy kasie - idąc śladem jednej z takich toreb. Zepsuła się taśma. Mężczyzna z trzema reklamówkami pełnymi świątecznego przysmaku informuje stojących za nim klientów i kasjerkę:- Ja przeniosę te ryby w rękach i pani skasuje, bo nie chce tego kłaść na taśmę, żeby nie brudzić krwią.

Karp w podziemiu. Auchan nie zabija, humanitarnie poddusza

Do hipermarketu Auchan w Bonarka City Center trafiamy po informacji, która przychodzi na Alert24.pl. Mieszkaniec Krakowa pisze o krępowaniu ruchów duszącym się rybom :"jeden z pracowników wyławiał i ważył ryby z brezentowego basenu, podczas gdy drugi wkładał do foliowych toreb kawałki plastikowej siatki, które miały uniemożliwić duszącej się rybie wszelkie ruchy".



W Auchan sprzedaż przeniesiono z części sklepowej do podziemnego parkingu. Za wysokim płotem rząd stołów przykrytych folią, dalej baseny z rybami. Na ścianach certyfikaty i informacja: w tym miejscu nie zabijamy karpi. Tu rybę można kupić żywą, w specjalnej siatce z plastikową kratką w środku. Dzięki temu - jak mówi sprzedawca - karp się nie rzuca w czasie transportu i podobno może lepiej oddychać.

To jednak złudne przekonanie. - Żywa ryba może być przenoszona jedynie w pojemniku z wodą - kategorycznie stwierdza Anna Armatys rzecznik krakowskiego sanepidu. I najlepiej by to był pojemnik, bo nawet reklamówka z wodą nie spełnia wszystkich warunków. - Żywy karp powinien być przenoszony we właściwej pozycji, czyli grzbietem do góry, a nie na brzuchu czy na boku - dodaje dr Kazimierz Żak Powiatowy Lekarz Weterynarii w Krakowie.



Karp mocna ryba, wytrzyma transport bez wody. Tesco

W zeszłym roku pisaliśmy o skandalicznych praktykach przetrzymywania ryb w Tesco przy ul. Kapelanka w Krakowie. Półżywe karpie były tam wyrzucane z kontenera razem z wodą pełną krwi, wszystko na oczach klientów. W tym roku jest lepiej. Karpie są tu dwa razy droższe niż w Realu, kolejka mniejsza, ryby w dużych kontenerach. Problem jest z transportem. Na naszych oczach pod basen podjeżdża pojemnik z karpiami, ale bez wody. Powtórka z Reala?

- Przepraszam, te karpie przyjechały tutaj w tej miednicy? - pytamy.

- Tak. Tak transportujemy ryby, a jak mamy transportować? - dziwi się pracownik.

- Ale tu jest pełno krwi!

- Karpie to mocne ryby - rzuca ktoś z kolejki.

Carrefour. Karp śnięty, krew na podłodze

W sklepie Carrefour Czyżyny w kolejce po karpia kilkadziesiąt osób. - Godzinę dwadzieścia tu stoję, a przede mną jeszcze parę osób - mówi jeden z kolejkowiczów. Na pierwszy rzut oka wszystko w najlepszym porządku, ryby są zabijane za specjalną kotarą. Ale na posadzce oprócz wody jest sporo krwi, a w jednym z basenów ryby pływają w czerwonej wodzie. Niektóre z karpi ledwo się ruszają.

- Przepraszam, w co pakują tu żywa rybę? - zaczepiamy kobietę w kolejce.

- No, do reklamówki dają - odpowiada.

- A można poprosić o reklamówkę z wodą?

- Z woda to raczej nie, bo jak? - zastanawia się pani - Ale tu obok są wiaderka, po 4,49, to sobie można na rybkę kupić - znajduje rozwiązanie problemu - A wodę to już gdzieś wam naleją.

Na targu karp ma lepiej, ale i tak dogorywa w siatce

W nadziei, że na mniejszych stoiskach jest lepiej, idziemy pod halę targową Grzegórzki. Już na nasz widok pan wyławia karpia. Cena dwa razy wyższa niż w supermarkecie, kolejki też nie ma.

- Jaki duży? - pyta mieszając podbierakiem w sporym basenie, w którym ryby rzeczywiście mają więcej miejsca niż w na stoiskach w supermarketach.

- A w czym Pan go sprzedaje? - pytamy.

- No w siateczce - opowiada sprzedawca.

- A z wodą czy bez?

- Może być z wodą albo bez, chyba, że macie wiaderko - uśmiecha się.

Nieprawda. Bez wody być nie może. - Zwierzęta muszą być transportowane w humanitarnych warunkach, pojemniki muszą być czyste, gładkie, z wodą - wylicza dr Kazimierz Żak - Nie ma jednak konkretnych przepisów określających warunki transportu, musimy sięgać do różnych, w tym przypadku do ustawy o ochronie zwierząt - dodaje.

Skoro nie ma przepisów, problem jest też z karaniem. Powiatowy Inspektorat prowadzi przed świętami rutynowe kontrole punktów sprzedaży. - Ale w Krakowie jest ich tak dużo, że wszystkich nie jesteśmy w stanie sprawdzić - twierdzi Żak. - Reagujemy głównie na skargi.

Poza tym inspektorat nie ma narzędzi. - Upominamy, nakazujemy poprawę, tylko w sytuacjach naprawdę drastycznych możemy skierować sprawę do organów ścigania jako znęcanie się nad zwierzętami - kwituje dr Żak.

Sanepid: 300 zł mandatu za śnięte ryby i brud

Po wizycie w Carrefourze dzwonimy do sanepidu. Razem z kontrolerkami umawiamy się na wizytację. Jedziemy. Wszystko trwa niecałe dwie godziny. - Stwierdziliśmy szereg nieprawidłowości - potwierdza to, co już wiemy Anna Armatys. - Po pierwsze zbyt dużo ryb w basenie, ryby były śnięte, a taka sytuacja jest niedopuszczalna. Do tego zakrwawiona, brudna podłoga, a miejsce, w którym myje się baseny, też pozostawia wiele do życzenia.

O żywych rybach w reklamówce kontrolerki nie wspominają. - Pracownicy Państwowej Inspekcji Sanitarnej w swoich działaniach mogą się opierać wyłącznie na tym, co sami zobaczyli - kwituje Armatys. A podczas kontroli karpie były wzorowo ogłuszane, w wyznaczonym miejscu za kotarą.

Finał - to 300 zł mandatu dla zastępcy kierownika działu, zalecenie usunięcia śniętych ryb z basenu i mycia podłogi za każdym razem po ogłuszeniu karpia.

I obietnica, że jeszcze przed świętami sprawdzą czy market się poprawił.

Czekamy na informacje, jak ryby sprzedawane są w sklepach w których robicie Państwo zakupy. Zdjęcia i filmy wideo można wysyłać mms-em na nr tel. 605 24 24 24 lub na alert24.pl.

DOSTĘP PREMIUM