Klich o burzy wokół raportu MAK: Napiszemy własny

Nie ma negocjacji nad prawdą - mówił płk. Edmund Klich w ?Kropce nad i?, pytany o rosyjski raport MAK dotyczący katastrofy smoleńskiej. Klich wykluczył jakiekolwiek negocjacje ze stroną rosyjską nad ostatecznym kształtem raportu.
Raport rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) został bardzo ostro skrytykowany przez Donalda Tuska. Premier stwierdził, że jest on "nie do przyjęcia", ponieważ strona polska ma do niego "za wiele uwag". Treści uwag nie ujawniono, ale wiadomo, że raport winą za katastrofę obarcza polskich pilotów Tu-154.

- Więcej przyczyn katastrofy jest po stronie polskiej, ale też niektóre są po stronie rosyjskiej - przyznał Klich w rozmowie z Moniką Olejnik.

"Napiszemy własny raport"

Olejnik przywołała też wywiad eksperta prawa lotniczego prof. Marka Żylicza w "Gazecie Wyborczej". Żylicz twierdzi w nim, że Polska powinna powołać konsultanta, który będzie rozmawiał i negocjował ze stroną rosyjską, tak by uwzględniła ona nasze uwagi.

- Prof. Żylicz jest prawnikiem. Dla stanowiska prawnika jest to może dopuszczalne. Dla badacza jest to niedopuszczalne. Nie ma negocjacji nad prawdą. Jest prawda, są fakty i trzeba je ocenić, wyciągnąć wnioski i ustalić przyczyny - skomentował Klich.

- Co się stanie jeśli raport MAK będzie dla nas nie do zaakceptowania? - pytała Monika Olejnik. - My żeśmy przekazali wiarygodne, zdecydowane stanowisko. Jeżeli to stanowisko nie będzie uwzględnione ja jestem w stanie z grupą ekspertów, zresztą komisja pana Millera to robi, jest już bardzo zaawansowana, napiszemy swój raport. Historia zna takie przypadki, nie ma problemu - odpowiadał Klich.

"Będziemy się targować?"

- Nie można negocjować nad prawdą. Albo jest prawda albo jest fałsz, albo jest wyjaśniona przyczyna. Co, będziemy targować, że "jak wy tu z tej strony odpuścicie, to my wam z tej strony oddamy"? No przecież to nie jest badanie - mówił Klich - Jeżeli tak ktoś myśli, to stanowisko dla mnie jako badacza akredytowanego nie jest do przyjęcia. Jeżeli politycy będą takie decyzje podejmować, to ja nie będę w to wkraczał, ale myślę, że to jest bardzo niebezpieczne - zakończył.

DOSTĘP PREMIUM