Latkowski: kapitan Tu-154 chciał "usatysfakcjonować dowódcę"

O powodach podejścia do lądowania przez kpt. Arkadiusza Protasiuka mówił w Radiu ZET Robert Latkowski, doświadczony pilot, jeden z autorów książki o katastrofie smoleńskiej. - Chciał usatysfakcjonować dowódcę sił powietrznych oraz pasażerów. A potem odejść na lotnisko zapasowe - powiedział. Wyliczył, że do katastrofy przyczyniły się trzy grupy błędów.
Robert Latkowski, pilot z wieloletnim doświadczeniem, były dowódca w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego w Warszawie, współautor książki "Ostatni lot" o katastrofie smoleńskiej wyliczył, że są trzy grupy przyczyn rozbicia się tupolewa pod Smoleńskim.

Są to błędy w decyzji startu i lądowania (ze względu na bardzo złą pogodę w Smoleńsku), które wywołały kolejne - błędy pilotażowe i błędy kontrolerów (nie powinni pozwolić na lądowanie). Jak stwierdził pilot "w głowie nie mieści, że pozwolili na lądowanie samolotu z prezydentem".

Załoga wiedziała o mgle

Piloci mieli komunikat meteorologiczny jeszcze przed startem - Wiedzieli, że pogoda jest niedobra. Rozmawiali o tym w kokpicie. Wynika to ze stenogramów. Wiedział o tym również generał Błasik (dowódca sił powietrznych - red.). Nie wykluczam, że znając warunki pogodowe przejął dowodzenie samolotem i składał meldunek prezydentowi. Może nie chciał peszyć pasażera - stwierdził Latkowski.

Tylko jedna osoba mogła zdecydować o lądowaniu: gen. Błasik

Zdaniem Latkowskiego kapitan Protasiuk chciał podejść do lądowania w Smoleńsku, by "usatysfakcjonować dowódcę sił powietrznych i pasażerów", a potem odejść na lotnisko zapasowe. - Jeśli pilot wie, że jest mgła na lotnisku, to nie można podchodzić do lądowania. To jest w procedurach - stwierdził.

- Ktoś podjął decyzję, by lądować. I Protasiuk nie odmówił. Tylko jedna osoba, która była w kabinie, mogła to zrobić. To przełożony Protasiuka, dowódca sił powietrznych (gen. Błasik - red.) - powiedział pilot i dodał - To są hipotezy. Ale nawet gdyby on (Błasik - red.) ustnie nie wyrażał, nie nakazywał, a był w kabinie, obserwował, a znał warunki pogodowe, to dawał na to przyzwolenie nie reagując. A powinien reagować - stwierdził gość Moniki Olejnik.

Wyjaśnił, że kapitan jest najważniejszy, ale w lotnictwie cywilnym. - A to był pilot wojskowy. Dla niego ważniejszy jest przełożony - dodał.

Tam zamachu nie było

- Tam zamachu nie było. Trudno więc go będzie udowodnić - powiedział Latkowski. To jego komentarz do zapowiedzi Marcina Dubienieckiego o złożeniu do prokuratury zawiadomienie o możliwości zamachu na prezydencki Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem.

Mąż Marty Kaczyńskiej, córki pary prezydenckiej, powiedział, że rozważa taki krok, po "wnikliwym zapoznaniu się z materiałem dowodowym".

DOSTĘP PREMIUM