Dożywocie za zabójstwo sekretarki szkoły jazdy. Sprawca przyznał się do winy

Nawet dożywocie grozi Bartoszowi P. podejrzanemu o morderstwo sekretarki jednej z poznańskich szkół jazdy. Sąd zdecydował dziś o aresztowaniu 26-latka na trzy miesiące.
Mężczyzna przyznaje się do winy - jednocześnie przekonuje śledczych, że nie chciał zabić, a "tylko" okraść szkołę. Jest bezrobotny, utrzymuje się z dorywczych zajęć i brakowało mu pieniędzy.

- Był kursantem w tej szkole jazdy, orientował się więc, gdzie trzymane są pieniądze. Postanowił ukraść kasetkę z jej zawartością. I z takim zamiarem udał się tam w minioną środę - opisuje zeznania podejrzanego Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Mężczyzna nie spodziewał się, ze na miejscu spotka 35-letnią sekretarkę szkoły.

- Kobieta była w pomieszczeniach sanitarnych. Gdy mężczyzna poszukiwał łupu, zadzwonił telefon. 35-latka przyszła go odebrać. Zaskoczony złodziej rzucił się na nią i udusił. Prawdopodobnie chcąc zatrzeć ślady zbrodni, kobietę wrzucił do wanny wypełnionej wodą - mówią śledczy.

Kilka godzin później ciało 35-latki znalazła jedna z kursantek. - Oględziny na miejscu zdarzenia, jak i sekcja zwłok wykluczyły inne motywy zabójstwa, niż na tle rabunkowym. Morderca jednak nie ukradł kasetki z pieniędzmi (było w niej zaledwie 20 zł). Odnaleźli go dzięki zebranym śladom i zapisowi miejskiego monitoringu policjanci w jego rodzinnym Rogoźnie - dodaje Magdalena Mazur-Prus.

Śledczy chcą z udziałem zatrzymanego przeprowadzić wizję lokalną na miejscu morderstwa. - Choć mężczyzna przyznał się do winy i przekonuje, że nikt mu nie pomagał w zbrodni, to chcemy mieć 100 procentową pewność, że rzeczywiście tak było - tłumaczy Mazur-Prus. Zabita 35-letnia sekretarka była zamężna, osierociła dwójkę dzieci.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM