Karambol na A4. Kierowców zaskoczyła mgła. Na czarnej drodze był lód

Mgła pojawiła się nagle. Wszyscy hamowali. Ale czarna nawierzchnia była pokryta lodem - mówią kierowcy, którzy uczestniczyli w karambolu na autostradzie A4. Dwie osoby zginęły, są też ranni. Droga była ponad sześć godzin zablokowana
- To był efekt domina. Kiedy pojawiła się mgła, kierowcy hamowali i wpadali na siebie - opowiadają osoby, które uczestniczyli w karambolu na A4 pod Gliwicami.

- Dwie osoby zginęły. Ofiarą jest mężczyzna jadący lawetą i pasażerka samochodu osobowego. Mamy też kilka osób rannych, przewiezionych już do szpitali - mówi TOK FM Marek Słomski, rzecznik policji w Gliwicach. Pięć osób jest ciężko rannych.

W sumie zderzyły się 42 auta na pasach w obu kierunkach. W stronę Wrocławia autostrada została odblokowana o godz. 16.30. Ruch w stronę Krakowa został przywrócony trzy godziny wcześniej.

- Jezdnia była czarna i kierowcom wydawało się , że nie jest ślisko. Niestety, po wjechaniu w mgłę naciśnięcie pedału hamulca powodowało wpadnięcie w poślizg - dodaje Marek Słomski.

W kierunku na Wrocław, gdzie doszło do dwóch wypadków śmiertelnych, jako pierwszy hamował tir. To w niego wjechał kierowca lawety, którego nie udało się uratować mimo szybkiej pomocy lekarzy.

Druga ofiara to pasażerka Seata, który dostał się między dwa TIR-y. Samochód został zmiażdżony.

Do karambolu doszło na 304 km odcinku autostrady, za węzłem Sośnica w Gliwicach pomiędzy zjazdem na Rybnik a węzłem Ostropa. To wyjątkowo feralny odcinek autostrady. 5 grudnia w tym samym miejscu doszło do zderzenia 12 aut - 7 osób przewieziono do szpitala. 23 grudnia w karambolu uczestniczyły 33 auta - 10 osób było rannych.

DOSTĘP PREMIUM